|
Niedziela, 01 Luty 2009 09:23 |
|
Tragiczne zwroty dziejów zwiastują komety na niebie, a straszydła na ziemi. Te pierwsze prowadzą wodzów ku klęsce. W latach 1811-1812 niejaki Mały Kapral powiódł na Moskwę milionową armię wpatrzony w kometę Pons-Brooka, organizując rzeź nie mającą dotychczas precedensu w historii Europy. Po niedługim czasie skonał w poniewierce na wyspie św. Heleny trzymając się za brzuch. Trochę ponad stulecie później, także po pojawieniu się komety, inny kapral namówił Niemców na drugą wojnę światową oraz zagładę Zydów tylko po to, aby kilka lat później zażyć cyjanek. Coś zatem jest na rzeczy z tymi kometami ale ciągle niewiadomo po jakim czasie od pojawieniu się ich na niebie następują dramatyczne wydarzenia.
W 1997 roku oglądaliśmy kometę Halleya-Boppego, ale długo nic szczególnie nie wstrząsało beztroską ludzkością. Owszem, kolejne tsunami zmyły do oceanu kilkaset tysięcy nędzarzy z Bangladeszu, miliony ludzi umierało z głodu w afrykańskim Sahelu, pojawił się HIV, zwiększyła zachorowalność na raka, ale kogo to, tak naprawdę - oprócz samych ofiar - obchodzi!? Na światową scenę wkroczył jednak w międzyczasie Osama syn Ladena, aktor wyuczony w szkole CIA rywalizującej ze sławnymi uczelniami KGB. Niektórzy twierdzą, że tragedia 11 września w Nowym Jorku, rozpoczęła trzecią wojnę światową. Możliwe, może to wstępny, latentny przebieg zarażenia, niezauważony, przytłumiony szczepionką wojen poprzednich? W grudniu roku 2007 Opatrzność ostrzegała nas dodatkowo, doskonale widoczną kometą McNaughta. Może to, co najgorsze jeszcze przed nami. Nie lekceważmy znaków na niebie! Natomiast na ziemi, w skali regionalnej, nieszczęścia zapowiada pojawienie się straszydeł. Nadejście dżumy poprzedzała niegdyś w miasteczkach i wioskach wizyta „Cichej Pani”. Milcząca nieznajoma podchodziła do bawiących się dzieci, snuła po przyjęciach i na odpustach. A potem ludzie, z którymi przebywała, kładli się i umierali. Upiór Pronobisa pod postacią szkieletu przybranego w mnisi habit wałęsał się po uliczkach warszawskiego Starego Miasta, a ten na kogo - uchyliwszy kaptura - spojrzał, umierał na cholerę. Na wsiach grasowały zmory, kościeje, żyd-piekielnik i wiejce. Każda epoka kreowała straszydła na miarę możliwości percepcyjnych współczesnych obywateli.
W Polsce, ostatnio - w miarę postępującej fascynacji tak zwanych elit możliwościami jakie stwarza im wdrażanie demokracji - coraz częściej pojawia się na ustach obywateli Czarny Pijar. Politycy oskarżają się wzajemnie o wywoływanie tej paskudnej zmory w celu deprecjonowania słusznych poczynań „mających na celu dobro ogólno-społeczne”, a inni powtarzają bezmyślnie, to co usłyszeli. Straszydło paraliżuje ustawodawstwo, rządzenie, obronność kraju, lecznictwo, pocztę, koleje, stwarza zagrożenie ekologiczne i konflikty dyplomatyczne, wymusza powszechną niezgodę, korupcję, prostytucję cielesną i światopoglądową oraz antypolonizm. Dla niepoznaki przyjęło postać mnicha z zakonu zasłużonego niegdyś w szerzeniu oświaty. Rozprzestrzenia się przy pomocy zarazka głupoty odpornego na wszelkie tłumaczenia i antidota. Grupami największego ryzyka są głównie politycy i działacze samorządowi, ludzie mediów i wszelkie „wykształciuchy”, ale zaraza - jak wskazują badania przeprowadzone przez niezależne centrum badania stosunków społecznych (public relation, w skrócie sylabizowane jako pi-ar, ale nigdy pijar) - zatacza coraz większe kręgi. Przy końcu roku 2008 zarażony Czarnym Pijarem był co szósty obywatel RP, a prognozy na koniec bieżącego są zatrważające. Aż strach pomyśleć, do czego doprowadzi to powszechne zgłupienie!!! - Jerzy Terpiłowski |
|
|
Teatr "Demokracja"
Od dawna, już sam nie wiem, jak wiele dziesiątek lat, jestem zaprzysięgłym zwolennikiem demokracji. Nie zmienia to faktu, że kiedy napotykam pokrytych pyłem dziejów monarchistów, którzy twierdzą, że dziedzic saksońskiej dynastii Wetlinów nie miałby nic przeciwko temu, żeby powtórzyć w Polsce saskie czasy nie mogę w pierwszej chwili powstrzymać się od miłego wrażenia. Ależ się wtedy żyło moim przodkom!! (Przynajmniej tym z jednej linii, bo drudzy pachali w znoju ziemię). Takiego samego atawistycznego uczucia doznałem niedawno na zlocie absolwentów liceum numer 26 w Aninie, podczas - rutynowej przy takich spotkaniach - debaty politycznej. Narzekano, że niema komu rządzić w tej Polsce. Nagle jeden z dawnych kolegów palnął się w czoło w nagłym olśnieniu. Przecież Seweryn Czetwertyński z siódmej b jest podobno bezrobotny! Dawajcie go na króla! Nie z Piastów ci, ni z Jagiellonów ale krew dobra, słowiańska, polsko-ruska. Na stolec go a potem, hajda na Ukrainę, odebrać Terpiłówkę!! – wrzeszczę bez namysłu.
|
|
Czytaj dalej |
Karabela u boku
Powiedzenie: “kozik mi się w kieszeni otwiera” wypiera tradycyjne: „krew mnie zalewa” i: „hej, Gerwazy, daj gwintówkę...” Tygodniami nosilem scyzoryk w kieszeni i bezskutecznie oczekiwałem, że się otworzy, kiedy ktoś wyczynia lub mówi bzdury. Aż tu nagle chwytam się za lewy bok, tak jak moi przodkowie, którzy w podobnych sytuacjach sięgali po karabelę. Poćwiczcie Panowie! Wszak w większości szlachecki my naród! (Jotter) |
|
|
Siedemdziesiąta rocznica wybuchu II wojny światowej. Powszedni Polak przegląda strony wielkonakładowej prasy, na poły świadomie poszukując uznania dla roli, jaką w historii odegrał jego naród. Ileż tu świetnych publikacji i komentarzy. Dobrze jest, można zająć się codzienną pracą, zarabiać na chleb z masłem. Ale bywalców salonów nawiedzają czarne wizje. Ich wytrawny polityczny węch pozwala zwietrzyć wredną intrygę, ładunek faktów spiętych spłonką o opóźnionym zapłonie i światopoglądową korupcję. O czymś się nie mówi, coś się przemilcza, znane słowa jakby co innego znaczą. Niedomówienia, szczucie, a może celowa prowokacja. "Wyborcza" zamieszcza tekst szefa Foreign Office, pana Dawida Milibanda. Radio i TV zachwycają się tym tekstem. Czytajcie, czytajcie. Jakże miło wypowiada się o nas brytyjski minister. Ale w owym "sprawiedliwym i propolskim" tekście czytamy między innymi, że było tak, iż w końcu „przytłoczeni Polacy poddali się, a ich kraj pogrążył się w koszmarze okupacji i zbrodni”. I żadnego w "Wyborczej" komentarza na ten temat. Tak jakby w tym medium nikt nie wiedział, że Polacy nigdy się nie poddali, że walczyli na wszystkich frontach, że stworzyli jedyne na świecie podziemne państwo, że ...
|
|
Czytaj dalej |
|