|
* Polska ma historyczną szansę budowy zamożnego, a jednocześnie wysoce moralnego społeczeństwa, możliwość umocnienia państwa zintegrowanego z odpowiednimi dla jego racji stanu – wybranymi dobrowolnie – strukturami międzypaństwowymi. Zagrożeniem realizacji tych celów, umniejszeniem wspólnego dobra Polaków jest osłabianie narodowej świadomości – siły warunkującej trwanie narodu i unikalnych wartości kultury.
* Przedstawiajmy racje przemawiające za tradycją narodową i przekonajmy do nich Polaków pozostających biernymi obserwatorami, nie zdających sobie sprawy z efektywnej siły rodzinnych i narodowych powiązań lub omamionych wiarą w istnienie narodów, czy kultur, rzekomo bardziej godnych szacunku. Kierujmy się Prawdą rozumianą jako zgodność z rzeczywistością, w której nie zapomina się o Stwórcy. Wskażmy atrakcyjną drogę do źródeł tradycji narodu.
* Wielu Polaków cierpi na kompleks niższości. Jest on skutkiem wielusetletnich starań zaborców, okupantów, rezultatem działań utrwalanych obecnie przez zewnętrznych i wewnętrznych wrogów Polski. Konieczne jest przyjęcie postaw asertywnych1. Nie mówmy źle (w kategoriach uogólnień) o Polsce, Polakach i tradycji, w którą wpisany jest Kościół. Przeciwstawiajmy się jawnemu i zakamuflowanemu szkodzeniu polskości. Wskazujmy te działania i poglądy, które szkodzą Polsce. Bierzemy także w obronę tych członków mniejszości narodowych i społecznych, których ranią boleśnie slogany walki politycznej.
* Zasadą pospolitego ruszenia jest spontaniczne i bezinteresowne podjęcie koniecznych działań wedle wszystkich swoich sił. Założyciele stowarzyszenia pozostaną wierni tej idei, upatrując w niej powodzenia w osiąganiu wytyczonych celów. W sytuacji wymagającej szczególnego zaangażowania wśród Polaków ujawnia się bowiem szczególna energia tego ruchu.
Dokument zatwierdzony przez Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia dla Ochrony Tradycji Polskiej 31 marca 2005 roku.
1Na świecie wydaje się wiele książek poświęconych temu, jak zrobić karierę, zdobyć pieniądze, być szczęśliwym. Ich wspólną cechą jest potwierdzone przez naukę przekonanie, że przystępując do spełnienia ambitnych planów, trzeba najpierw ocenić samego siebie. Każdy i każda z nas ma bowiem, sobie tylko przynależne, nośne właściwości, których odpowiednia pielęgnacja, kształtowanie i ćwiczenie pomoże mu najbardziej w osiągnięciu wytkniętego celu. Nie naśladownictwo cech innych ludzi, ale kształcenie własnych, wyzwoli w nas niespodziewane siły. To postawa asertywna. Nie bezpodstawne samozadowolenie, ale spokój płynący z poczucia własnej wartości. Rozumiejąc to, cenimy siebie i cenimy innych ludzi. To samo dotyczy rodziny i narodu. Tylko rodzina świadoma swoich niepowtarzalnych wartości niesionych przez poprzednie pokolenia, a także naród składający się z setek tysięcy rodzin, świadomy swej historycznej odrębności, osiągają swe cele. Tak samo rasa, cywilizacja, wreszcie ludzkość. Ludzie, rodziny, narody i rasy, które popadają w kompleks niższości, szukają obcych wzorców przegrywają życiową szansę. Jeżeli, w kolejnym tysiącleciu, ludzkość ma podążać we właściwym dla niej kierunku, to najpierw musi ruszyć odpowiednią drogą każdy i każda z nas, potem nasze rodziny, narody, rasy i cywilizacje. A nie odwrotnie.
*** Not. Red.: Niegdyś zarzucano Polsce, że miast zatrudnić zawodowych żołnierzy, jej obywatele sami stają w obronie. Nieraz okryli się niesławą. Ale też dziejowe przełomy były ich zasługą. Zwycięstwa oręża polskiego, odzyskanie niepodległości w 1918 roku, powstanie Solidarności w 1980. A ostatnio krucjata w imię Jana Pawła Wielkiego. W sytuacji wymagającej szczególnego zaangażowania wśród Polaków ujawnia się bowiem szczególna energia Pospolitego Ruszenia.
|
|
|
Teatr "Demokracja"
Od dawna, już sam nie wiem, jak wiele dziesiątek lat, jestem zaprzysięgłym zwolennikiem demokracji. Nie zmienia to faktu, że kiedy napotykam pokrytych pyłem dziejów monarchistów, którzy twierdzą, że dziedzic saksońskiej dynastii Wetlinów nie miałby nic przeciwko temu, żeby powtórzyć w Polsce saskie czasy nie mogę w pierwszej chwili powstrzymać się od miłego wrażenia. Ależ się wtedy żyło moim przodkom!! (Przynajmniej tym z jednej linii, bo drudzy pachali w znoju ziemię). Takiego samego atawistycznego uczucia doznałem niedawno na zlocie absolwentów liceum numer 26 w Aninie, podczas - rutynowej przy takich spotkaniach - debaty politycznej. Narzekano, że niema komu rządzić w tej Polsce. Nagle jeden z dawnych kolegów palnął się w czoło w nagłym olśnieniu. Przecież Seweryn Czetwertyński z siódmej b jest podobno bezrobotny! Dawajcie go na króla! Nie z Piastów ci, ni z Jagiellonów ale krew dobra, słowiańska, polsko-ruska. Na stolec go a potem, hajda na Ukrainę, odebrać Terpiłówkę!! – wrzeszczę bez namysłu.
|
|
Czytaj dalej |
Karabela u boku
Powiedzenie: “kozik mi się w kieszeni otwiera” wypiera tradycyjne: „krew mnie zalewa” i: „hej, Gerwazy, daj gwintówkę...” Tygodniami nosilem scyzoryk w kieszeni i bezskutecznie oczekiwałem, że się otworzy, kiedy ktoś wyczynia lub mówi bzdury. Aż tu nagle chwytam się za lewy bok, tak jak moi przodkowie, którzy w podobnych sytuacjach sięgali po karabelę. Poćwiczcie Panowie! Wszak w większości szlachecki my naród! (Jotter) |
|
|
Siedemdziesiąta rocznica wybuchu II wojny światowej. Powszedni Polak przegląda strony wielkonakładowej prasy, na poły świadomie poszukując uznania dla roli, jaką w historii odegrał jego naród. Ileż tu świetnych publikacji i komentarzy. Dobrze jest, można zająć się codzienną pracą, zarabiać na chleb z masłem. Ale bywalców salonów nawiedzają czarne wizje. Ich wytrawny polityczny węch pozwala zwietrzyć wredną intrygę, ładunek faktów spiętych spłonką o opóźnionym zapłonie i światopoglądową korupcję. O czymś się nie mówi, coś się przemilcza, znane słowa jakby co innego znaczą. Niedomówienia, szczucie, a może celowa prowokacja. "Wyborcza" zamieszcza tekst szefa Foreign Office, pana Dawida Milibanda. Radio i TV zachwycają się tym tekstem. Czytajcie, czytajcie. Jakże miło wypowiada się o nas brytyjski minister. Ale w owym "sprawiedliwym i propolskim" tekście czytamy między innymi, że było tak, iż w końcu „przytłoczeni Polacy poddali się, a ich kraj pogrążył się w koszmarze okupacji i zbrodni”. I żadnego w "Wyborczej" komentarza na ten temat. Tak jakby w tym medium nikt nie wiedział, że Polacy nigdy się nie poddali, że walczyli na wszystkich frontach, że stworzyli jedyne na świecie podziemne państwo, że ...
|
|
Czytaj dalej |
|