Weźmy wzór z tradycji dawnych elit. Wszak w większości szlachecki my naród!
 

Księgarnia

Reklama
Reklama

W promocji - do końca maja 2010.

Logowanie



Jeśli chcesz się zarejestrować na naszej stronie, kliknij "Załóż swoje konto!" i wypełnij formularz.

Bloguj z Tradycją

Reklama

Liczba gości na stronie

Naszą witrynę przegląda teraz 4 gości 

Polecamy!

Reklama
Reklama
Reklama

Literatura

Socjopatria

Mój imiennik, Orwell trafił w dziesiątkę problemu, wieszcząc w powieści Rok 1984,nowomowa - tworzona w celu wpojenia w świadomość poddanych treści potrzebnych władcom - opanuje prędzej czy później wszelkie obszary ludzkiego myślenia. Umysły obywateli Wspólnoty Socjalistycznych Narodów odczuły na własnych zwojach mózgowych indoktrynację utrwalonymi w świadomości pokoleń pojęciami, którym specjaliści od socjotechniki nadali nowe znaczenie. Proceder ów przekroczył jednak określoną przez pisarza cezurę czasową obwieszczoną w tytule książki i rozwija się bez większych przeszkód również we Wspólnocie Narodów Demokratycznych.
Być może - jak to bywa z wielkimi odkryciami - władcy całego świata uznali, że  łatwiej panować nad świadomością społeczeństw, niż zwalczać  fanaberie niepokornych, którym marzyć się będzie niepodległość, honor i wiara w życie nadprzyrodzone.

Czytaj dalej
Polukrowana trutka
Środa, 02 Wrzesień 2009 08:50
Siedemdziesiąta rocznica wybuchu II wojny światowej. Powszedni Polak przegląda strony wielkonakładowej prasy, na poły świadomie poszukując uznania dla roli, jaką w historii odegrał jego naród. Ileż tu świetnych publikacji i komentarzy. Dobrze jest, można zająć się codzienną pracą, zarabiać na chleb z masłem. Ale bywalców salonów nawiedzają czarne wizje. Ich wytrawny polityczny węch pozwala zwietrzyć wredną intrygę, ładunek faktów spiętych spłonką o opóźnionym zapłonie i światopoglądową korupcję. O czymś się nie mówi, coś się przemilcza, znane słowa jakby co innego znaczą. Niedomówienia, szczucie, a może celowa prowokacja. "Wyborcza" zamieszcza tekst szefa Foreign Office, pana Dawida Milibanda. Radio i TV zachwycają się tym tekstem. Czytajcie, czytajcie. Jakże miło wypowiada się o nas brytyjski minister. Ale w owym "sprawiedliwym i propolskim" tekście czytamy między innymi, że było tak, iż w końcu „przytłoczeni Polacy poddali się, a ich kraj pogrążył się w koszmarze okupacji i zbrodni”. I żadnego w "Wyborczej" komentarza na ten temat. Tak jakby w tym medium nikt nie wiedział, że Polacy nigdy się nie poddali, że walczyli na wszystkich frontach, że stworzyli jedyne na świecie podziemne państwo, że ... Jednak profesjonaliści doskonale o tym wiedzą. Więc czemu ani słowa? Może to błąd tłumacza, może... Ale chyba niekoniecznie. Po prostu w lukrowanej pigule gazeta serwuje młodym i nie zawsze douczonym Polakom kolejną porcję zabójczej trucizny. Komuś tam, kiedyś, łatwiej przyjdzie rządzić ludźmi o zniekształconej świadomości. - Jerzy Terpiłowski
 
 

Szukaj w "Tradycji"

Reklama
Reklama

Reklama w "Tradycji"!

Promocja! Tylko do 31.05.2010. upust 30%!
Zobacz cennik reklam!
Reklama

Teatr "Demokracja"

Wybory

Od dawna, już sam nie wiem, jak wiele dziesiątek lat, jestem zaprzysięgłym zwolennikiem demokracji. Nie zmienia to faktu, że kiedy napotykam pokrytych pyłem dziejów monarchistów, którzy twierdzą, że dziedzic saksońskiej dynastii Wetlinów nie miałby nic przeciwko temu, żeby powtórzyć w Polsce saskie czasy nie mogę w pierwszej chwili powstrzymać się od miłego wrażenia.  Ależ się wtedy żyło moim przodkom!! (Przynajmniej tym z jednej linii, bo drudzy pachali w znoju ziemię). Takiego samego atawistycznego uczucia doznałem niedawno na zlocie absolwentów liceum numer 26 w Aninie, podczas - rutynowej przy takich spotkaniach - debaty politycznej. Narzekano, że  niema komu rządzić w tej Polsce. Nagle jeden z dawnych kolegów palnął się w czoło w nagłym olśnieniu. Przecież  Seweryn Czetwertyński z siódmej b jest podobno bezrobotny! Dawajcie go na króla! Nie z Piastów ci, ni z Jagiellonów ale krew dobra, słowiańska, polsko-ruska.
Na stolec go a potem, hajda na Ukrainę, odebrać Terpiłówkę!! – wrzeszczę bez namysłu.

Czytaj dalej

Galeria

Reklama

Karabela u boku

Kozik w kieszeni

Powiedzenie: “kozik mi się w kieszeni otwiera” wypiera tradycyjne: „krew mnie zalewa” i: „hej, Gerwazy, daj gwintówkę...” Tygodniami nosilem scyzoryk w kieszeni i bezskutecznie oczekiwałem, że się otworzy, kiedy ktoś wyczynia lub mówi bzdury. Aż tu nagle  chwytam się za lewy bok, tak jak moi przodkowie, którzy w podobnych sytuacjach sięgali po karabelę. Poćwiczcie Panowie! Wszak w większości szlachecki my naród! (Jotter)

 
Polukrowana trutka
Siedemdziesiąta rocznica wybuchu II wojny światowej. Powszedni Polak przegląda strony wielkonakładowej prasy, na poły świadomie poszukując uznania dla roli, jaką w historii odegrał jego naród. Ileż tu świetnych publikacji i komentarzy. Dobrze jest, można zająć się codzienną pracą, zarabiać na chleb z masłem. Ale bywalców salonów nawiedzają czarne wizje. Ich wytrawny polityczny węch pozwala zwietrzyć wredną intrygę, ładunek faktów spiętych spłonką o opóźnionym zapłonie i światopoglądową korupcję. O czymś się nie mówi, coś się przemilcza, znane słowa jakby co innego znaczą. Niedomówienia, szczucie, a może celowa prowokacja. "Wyborcza" zamieszcza tekst szefa Foreign Office, pana Dawida Milibanda. Radio i TV zachwycają się tym tekstem. Czytajcie, czytajcie. Jakże miło wypowiada się o nas brytyjski minister. Ale w owym "sprawiedliwym i propolskim" tekście czytamy między innymi, że było tak, iż w końcu „przytłoczeni Polacy poddali się, a ich kraj pogrążył się w koszmarze okupacji i zbrodni”. I żadnego w "Wyborczej" komentarza na ten temat. Tak jakby w tym medium nikt nie wiedział, że Polacy nigdy się nie poddali, że walczyli na wszystkich frontach, że stworzyli jedyne na świecie podziemne państwo, że ...
Czytaj dalej