/> Maltański poker – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Maltański poker


Na okoliczność – niezgodnego z intencją polskiej delegacji rządowej – wyboru przewodniczącego Rady UE napisano już wiele. Pomija się jednak w tych – na ogół emocjonalnych rozważaniach – niezwykle interesujący fakt, że pan Joseph Muscat , działając w imieniu prezydencji maltańskiej, odmówił zaproszenia na owo spotkanie pana Sariusz-Wolskiego. Taka decyzja odebrała szczytowi w Brukseli waloru rywalizacji niezbędnego w demokratycznych rozwiązaniach politycznych i w rezultacie to ona umożliwiła reelekcję pana Tuska. Posunięcie premiera Malty było typowym zagraniem wykorzystywanym w pokerze, kiedy tzw. ściemnienie umożliwia zwielokrotnienie puli. Zgromadzeni politycy zareagowali na nie bez wahania, tak jak im się wydało w tym momencie korzystnie, bo tak trzeba grać w sytuacji domniemania pojawienia się przy zielonym stoliku karty najwyższej punktacji. Nasz informator ma dowody na to, że jeden z graczy z ręki otrzymał na tym spotkaniu co najmniej treflowego pokera w postaci żądania nie do odrzucenia wystosowanego do europejskich reprezentantów przez anonimowych władców świata. Ale żeby lepiej zrozumieć okoliczności, przywołajmy obszerne fragmenty o maltańskich tradycjach z artykułu opublikowanego w roku 1988 w Tygodniku „Ład” przez eksperta do spraw krajów rozwijających się, pana Jerzego Gochnio.

„Malta to kraj śródziemnomorski, wyspiarski, katolicki. Skała wapienna, morze i słońce – innych bogactw jak dotąd nie znaleziono. Wodę do picia sprowadza się z Europy. Niezależny byt państwowy zaledwie półwieczny, ale naród – obecnie zbliżony liczebnością do mieszkańców dużego miasta wojewódzkiego w Polsce, osiadły od tysiącleci na krzyżujących się rozdrożach cywilizacji. Któż tam nim nie pomiatał? Arabowie, Turcy, Zakon Maltański i Brytyjczycy. Ci ostatni obdarowali go tym, co mieli najlepsze – parlamentarnym systemem rządów i dzięki temu Maltanie, wychowani w demokracji, świadomie udzielają mandatu tej partii, która w danej sytuacji międzynarodowej gwarantuje im większe korzyści moralne i materialne. W związku z tym ich polityka zagraniczna jest dostosowana do zmian zachodzących w świecie. Ale poza tym Maltańczycy są urodzonymi pokerzystami, hazard mają we krwi, bo jak inaczej przetrwaliby w środku Śródziemnego Morza przez tyle wieków swej bogatej historii?

Niezależność i dobre obyczaje

Fakt uzyskania przez Maltę wolności nie jest jednoznaczny. Malta ma trzy święta związane z takim wydarzeniem: Dzień Niepodległości, Dzień Republiki i Dzień Wyzwolenia. Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Nacjonalistyczna uzyskała 21 września 1964 od Wielkiej Brytanii umiarkowaną niepodległość. Królowa brytyjska pozostała głową państwa Malta i dalej urzędował tam angielski gubernator. Narodowi spragnionemu wolności się to nie podobało. Ale militarna baza brytyjska na wyspach nie była już za darmo. Opłaty z tytułu tej dzierżawy stanowiły długo znaczne wpływy w budżecie Malty. Maltańska partia socjalistyczna zbojkotowała obchody pierwszego Dnia Niepodległości. Były manifestacje uliczne. Nieładnie – anarchia! Dalsze jednak dzieje dowodzą, że niezadowolenie części narodu skutkowało korzystnie.

Już w 1966 r. chrześcijańsko-demokratyczny premier w oparciu o szeroko popieraną interpelację socjalistów wykorzystał ujawniony przez Wielką Brytanię zamiar rychłej redukcji personelu bazy, aby objawić słuszne rozżalenie. To niezbyt przyzwoicie stawiać swych przyjaciół w obliczu nagłej utraty wpływów «dear sirs». Z ubolewaniem musimy nałożyć od dziś cło na wszystko, co nasi drodzy lokatorzy sprowadzają sobie na wyspy. Bekon, owsianka i pociski też podlegają cłu. Wielka Brytania przedłuża okres wycofywania części garnizonu do lat pięciu i wspomaga gospodarkę Malty kwotą 32 mln funtów. Brytyjczycy czują się trochę urażeni w swej poimperialnej dumie i królowa wstrzymuje zapowiedzianą na maj wizytę. Z żalu i uczucia opuszczenia chrześcijańsko-demokratyczny premier zawiera układ gospodarczy i kulturalny z Włochami, z których „niebezpiecznymi” wpływami Anglicy użerali się co najmniej przez połowę swego panowania na Malcie. W listopadzie królowa wreszcie przybywa. W tym samym miesiącu składa na Malcie listy uwierzytelniające ambasador ZSRR.

Jakkolwiek lata 1964-1969 były korzystne dla gospodarki, a strategiczna wartość wysp znowu wzrosła (instaluje się tam dowództwo południowej flanki NATO). Maltanie wyczuwają, iż w tej sytuacji rzetelne, grzeczne i probrytyjskie jednak metody działania chadeków wiążą im ręce. I że można wykorzystać sytuację bardziej owocnie. Nic więc niespodziewanego, iż w 1971 r. wygrywa wybory w imieniu socjalistów „pokerzysta” Mintoff. Chadecja odchodzi w cień opozycji jako zwolenniczka wysokiej kultury politycznej. To też się Malcie kiedyś opłaci.

Poker i pieniądze

Premier Mintoff uruchamia lawinę wydarzeń. Pierwsze próby neutralności chrześcijańskiej Malty gwarantują socjalizujący muzułmanie Libii i Tunezji. Mintoff natychmiast po otrzymaniu tej karty żąda wycofania z bazy dowództwa NATO i podwyżki opłaty dzierżawnej. Szacowna Wielka Brytania lepiej gra w brydża niż w pokera. Pasuje i zobowiązuje się płacić nie 5 a 8,5 mln funtów rocznie. Zabiera także na razie wspomnianych generałów. Tego było tylko trzeba Mintoffowi. Przebija zuchwale. Jedzie do Libii, a tam elegancki pułkownik Muammar Kadafi proponuje mu 25 mln funtów rocznie. Trójka w asach. Wielka Brytania pasuje znowu i zobowiązuje się płacić 9,5 mln funtów. Pierwsza runda skończona. Mintoff zgarnia pulę i za kilka miesięcy znowu wysoko otwiera.

Domaga się dodatkowych 4250 tysięcy albo wycofania bazy w ciągu tygodnia. Anglicy patrzą długo w swoje karty. Żeby się nie nudzić, Mintoff zawiera w międzyczasie układ z ZSRR o naprawie radzieckich statków w stoczniach Great Harbour. Ponieważ Anglicy ciągle „czekają” – dorzuca do puli, stwierdzając w przemówieniu wygłoszonym 31 stycznia 1972, iż jeżeli tego będzie wymagał interes Malty, wezwie na wyspy obce wojska. Czy Mintoff naprawdę miał w karcie takiego fula na prawdopodobnie libijskich asach? A gdyby Wielka Brytania przebiła? Ale ta pasuje i zobowiązuje się płacić w ciągu następnych 7 lat po 14 mln rocznie. Włochy dorzucają 2,5 mln. Uf!! Wróciliśmy chyba jednak z dalekiej podróży.

Libia raz podkokietowana chce się dalej przyjaźnić, udzielając w tym duchu Malcie znacznej pomocy finansowej. Żeby udokumentować dotychczasowe przewagi, Mintoff wymyśla nowe święto – na 13 października 1974 Dzień Republiki. Królowa przestaje być głową Malty. Nie ma gubernatora. Wolność jest pełniejsza. Gentelmani z partii chadeckiej okazują królowej twarze smutne, ale pełne godności. Ostatecznie jest to jednak nasza ojczyzna, Her Majesty.        

Czas płynie. Ciągle steruje Mintoff. Układ z Wielką Brytanią niedługo wygasa. A to przecież ciągle ponad 25 procent wpływów do budżetu. Brytyjczycy poduczyli się w pokerze i udają brak zainteresowania tematem. Mintoff jednak na rok przed wygaśnięciem układu (1978) pierwszy siada do stołu. I w pierwszym rozdaniu dostaje fula z ręki. Kadafi w przemówieniu na wyspie zapowiada Malcie nieograniczoną pomoc pod warunkiem likwidacji bazy brytyjskiej. Mlntoff wyrzuca dziennikarzy brytyjskich, którzy coś tam nawypisywali. Brytyjczycy twierdzą, że tym razem przejrzeli bluff Mintoffa. Wstrzymują eksport garniturów na wyspy. Mintoff zabrania eksportu do Wielkiej Brytanii koronek maltańskich, ale orientując się, że nie zaboli to Korony – przebija w ciemno, zawieszając działalność British Council na Malcie.

Wielka Brytania nie pasuje, nie przebija, tylko sprawdza. Wycofuje wolniutko personel z bazy. Mintoff zachowuje tęgą minę, mimo iż wróbel wymyka mu się z ręki. Ogłasza nowe święto. Dzień opuszczenia flagi brytyjskiej w bazie – 31 marca 1979 jest Dniem Wyzwolenia. Na inaugurację przybywa… tylko Kadafi. Ale ten wielki przyjaciel wystarcza za wszystkich. W przemówieniu wygłoszonym przy gołym maszcie stwierdza, iż Malta nie należy do Europy. Jej interesy nie są związane z Europą. Gdyby nie dwieście lat pogromów, jakie urządzali muzułmanom Maltanie pod biało-czerwoną flagą zakonu Joannitów, Muammar rzekłby może, iż Malta była zawsze arabska. Udziela jednak temu krajowi kolosalnej pomocy.

Przyjaźnie a interesy

Libia dostarcza Malcie prawie za darmo. ropę naftową. Ta odsprzedaje ją natychmiast po cenach raczej zawyżonych. Tysiąc oficerów libijskich pomaga tworzyć armię. Dla ewentualnego opanowania wyspy siłą tworzą idealny przyczółek. To rozumie chrześcijańska wspólnota narodowa i miłość aż tak gorąca przestaje się podobać. Zwłaszcza, że Kadafi, dając serce, chce również serca i cały dwustumilowy szelf między Libią a Maltą uważa za swój. Kiedy zatem w 1981 r. libijskie kanonierki otaczają maltańską platformę wiertniczą na szelfie – Mintoff pod presją opinii publicznej zrywa z Libią. Wyrzuca oficerów i natychmiast chroni się pod skrzydła Włoch, zawierając z nimi układ o pomocy wojskowej i… finansowej. Deklaruje, że nie będzie przystępował do żadnych sojuszy i udostępniał baz. Co nie przeszkadza, że zaraz potem zaopatruje radzieckie statki w paliwo (naturalnie tylko handlowe wożące tam i z powrotem po Morzu Śródziemnym artykuły domowego użytku).

Spór z Libią trwa do przełomu 1984-1985. Kiedy zbliża się do rozstrzygnięcia przed międzynarodowym trybunałem – Mintoff pracuje już nad nowym układem z Libią. Bądź co bądź poważne kapitały arabskie są zainwestowane na Malcie. Ogłasza, iż układ z Włochami jest już nieaktualny, bo go Włosi nie przedłużyli. Ci się śmieją, że to blaga, bo niewymagane były żadne prolongaty. Kiepsko, zwłaszcza, że Libia nie jest już tak namiętna jak przedtem. Układ w końcu jakoś powstaje, są jakieś pieniądze do oddania. Mintoff stwierdza, że opuszcza go szczęście w kartach i wycofuje się w czasie, kiedy jego partia socjalistyczna jest jeszcze przy władzy. Następca Mintoffa wykonuje parę rozdań, ale rezultaty są nikłe. Nie jest to już bowiem poker tylko gra, w którą lepiej umieją bawić się chadecy. Czas socjalistów mija. Sytuacja wymaga innych metod politycznych.

Chrześcijańska demokracja

I rzeczywiście, w 1987 roku „niespodziewanie” wygrywa wybory chrześcijańska demokracja. Prognozowano przedtem, iż gdyby się tak stało, to Malta natychmiast przystąpi do NATO dla obrony przed Libią. I tak by może było, gdyby Kadafi nie został najpierw zbombardowany przez USA, a potem nie dostał Czadu w 1987 r. Długi i tak trzeba oddać. Społeczeństwo Malty rozumie, iż metody chrześcijańsko-demokratyczne są teraz korzystniejsze. Zarzucano im bowiem może jaśniepaństwo, konserwatyzm bardziej niż brytyjską flegmę, ale nie pazerny koniunkturalizm. Ich umiejętności zewnętrznego i wewnętrznego dialogu porozumienia i godnych kompromisów są teraz potrzebne. Być może zresztą, iż w ogóle w polityce światowej nadszedł czas dialogu, porozumienia, słuchania tego, co mówią inni oraz czas tej odrobiny sprawiedliwości ułatwiającej ład społeczny I stosunki międzynarodowe. Dają temu wyraz Iiczni mężowie stanu. Ojciec święty Jan Paweł II w swych apostolskich wędrówkach nie unikał trudnych, zapalnych rejonów i tematów. Udowadniał wszędzie, iż Słowo Boże, Dobre Słowo i Prawda znajdują jednak drogę do ludzkich serc. Że są wysłuchiwane niezależnie od stopnia zapiekłych uraz i krzywd. Gorbaczow układa się z Reaganem w sprawach tak istotnych, że powodzenia życzy mu cała ludzkość. Plan Jaruzelskiego jest cytowany jako dogodne wyjście z impasu, jaki stwarza rozbrojeniu nagromadzenie arsenałów śmiercionośnych broni. Również Kadafi przynajmniej pogodził się na razie z Tunezją.

Program działania chrześcijańskiej demokracji Malty zakłada, iż godność człowieka wynika z jego związku z Bogiem i Innymi ludźmi. Trzeba ją zatem chronić przez zapewnienie każdemu obywatelowi maksimum wolności w ramach istniejącego prawa. Władza nie zamierza być „ojcem narodu”, bo wyborcy są przecież dorośli. Spełniać chce wolę większości przy całym szacunku dla poglądów indywidualnych. Praca, Sprawiedliwość i Wolność. I chrześcijańskie miłosierdzie – nie odgrywamy się na przeciwnikach z byłego rzędu. W polityce zagranicznej Malta prowadzona przez chadeków zamierza pracować dla pokoju.

Dla zdecydowanie chrześcijańskiego społeczeństwa taka polityka wewnętrzna może być rzeczywiście źródłem stabilizacji. A przez to skutkować i dla stabilizacji na świecie. Mądra i sprawiedliwa stabilizacja jest bowiem bardziej niż kiedykolwiek potrzebna wszystkim ludziom. Biednym i bogatym. I wszystkim małym, średnim i wielkim narodom na świecie. Ale czy ci katolicy wyznania apostolskiego przestaną grać w pokera?”

Tyle na o Malcie z ubiegłego wieku. Dodajmy, że obecnie jej stolica La Valetta jest światowym centrum tej gry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More Stories From Opinie

About Adam Wilatowski