/> O restytucję historii – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

O restytucję historii



Bóg nie może zmienić przeszłości, historycy mogą. 
(Samuel Bulier)

Czyja władza, tego historia – sparafrazować można regułę cuius regio eius religio. Władza niemal wszędzie (a zawsze skutecznie) była i jest również panowaniem nad pamięcią historyczną narodu i prezentowaną wizją historii. 

Na tej zasadzie już w pierwszych wiekach istnienia państwa polskiego, dworscy kronikarze sławili dzielność i wielkość władcy, pod którego panowaniem żyje się dostatnio i bezpiecznie. Przy okazji jednak przypominali i sławili wielkie chwile z dziejów narodów (np. podkreślali męstwo obrońców Głogowa). W czasach Oświecenia odkryto, że “historia nie jest skamieliną, lecz ciągłym procesem otwartym na interpretacje”. Może słuszniej byłoby stwierdzić, że fakt jest faktem i nie można go zmienić. Jeżeli zaś przekaz tego faktu do przyszłości jest w miarę wierny – to może i powinien być wykorzystany jako pouczający zbiór przykładów lub utwierdzenie w tradycji. 

Zamiast tego historia stała się miejscem ciągłych zmagań konkurujących ze sobą władców i wyznawców różnych światopoglądów, którzy starali się zaprzęgnąć ją do własnych celów, próbując zawłaszczyć i interpretować na swój użytek – symbole, wydarzenia i pamięć historyczną. Skąd tak wielkie zakusy na zawładnięcie historią?

Norwid w eseju: Znicestwienie narodu pisał: “Fałszujący historię ze złą intencją, mają tę piękną stronę, iż świadczą o dwóch prawdach ( … ) oni wierzą, iż historia jest siłą, i oni wiedzą, że historię nie tylko stanowią wiarogodne zbiorowiska nagich faktów, ale i pojęcia, jakie naród o własnej wyrabia historii.” 

Naród pozbawiony państwa i wolności zewnętrznej może zachować wolność duchową, jeśli nie utraci swojej historii. Dlatego następnym etapem po zniewoleniu zewnętrznym bywa często pozbawianie narodu jego świadomości historycznej. Proces fałszowania historii poddanej dyktatowi ideologii opisał George Orwell w powieści Rok 1984. Ministerstwo historii fałszuje tam nie tylko opracowania i podręczniki, ale także dokumenty i pisma codzienne z epoki. Wersje niewygodne spala się w tak zwanych “piecach pamięci”.

Historia zdeprawowana

Kłamstwo historyczne pojawia się przede wszystkim w ustrojach totalitarnych. Kłamstwa wspierają się na potędze cenzury. Sprzyjają określonej propagandzie. Pod zaborem rosyjskim nauka historii polskiej była zakazana w tym samym stopniu, co w czasie okupacji niemieckiej ostatniej wojny. Natomiast w PRL po prostu wykreślono z kalendarza daty upamiętniające ważne wydarzenia z życia narodu, takie jak 3 maja czy 11 listopada, zastępując je nowymi świętami, którym odpowiadały wydarzenia historyczne legitymizujące władzę sowieckich namiestników – jak choćby lipcowe obchody rocznicy uchwalenia manifestu PKWN .

Prawdziwa perfidia polega jednak na interpretacji faktów historycznych, które były odmieniane i fałszowane. Mimo to nie wszyscy Polacy byli skłonni uwierzyć, że w Katyniu zbrodni dokonał Wermacht. Jednak znacznym sukcesem fałszerzy był sposób, w jaki uparcie przedstawiano (i nadal się przedstawia) samotną i tragiczną walkę Powstania Warszawskiego. Udało się też wsączyć wiele jadu w dzieje Drugiej Rzeczypospolitej, zasadniczo gruntownie zakłamane. Ale fałszowanie historii nie dotyczyło tylko dziejów najnowszych. Pierwszą Rzeczpospolitą utrwalano w pamięci kilku szkolnych pokoleń przede wszystkim jako ustrój wyzysku chłopa i anarchii szlachty, a jedyna i wyjątkowa w Europie demokracja szlachecka i jej osiągnięcia podlegały tylko szkalowaniu. 

Komitet Historii Nauki powołany przez Prezydium PAN w maju 1952 r. wskazał jasny cel dla nauk humanistycznych “walkę z indywidualistycznymi obciążeniami, tendencjami kosmopolitycznymi drobnomieszczańskiej i burżuazyjnej proweniencji”. Polityka naukowa wdrażana według wytycznych Jakuba Bermana postulowała, by badania “odpowiadały historycznym potrzebom mas pracujących”. 

Od historyków polskich oczekiwano nie tylko legitymizacji dla nowej władzy, ale także potwierdzenia odwiecznie polskiego rodowodu obszarów Ziem Zachodnich i Północnych. Narzędziem zniewolenia pozostawał także język – to, co George Orwell nazwał “nowomową”. Sfałszowany język wtargnął do mediów i szkół, a często i do domu, język bez treści i znaczenia, język zaprzeczający swemu celowi – wyrażaniu treści. Najtrafniej ujął to Orwell w dewizie nowomowy: “Prawda jest fałszem, fałsz jest prawdą”. 

Utrata historyczności i skostnienie języka w żargon propagandowy nie oddziaływały jednak tylko w sensie doraźnym. Jeśli przyjąć, że w czasie ostatnich pięćdziesięciu lat skończyły szkołę co najmniej trzy pokolenia, że urodzeni w roku 1945 mają dzisiaj lat 
siedemdziesiąt, oznacza to, że przeważająca większość naszego społeczeństwa przeszła przez szkołę utraty historii i języka (fałszu i nowomowy). Tym bardziej jest więc podatna na manipulacje współczesnych, medialnych władców historii. 

Pytanie, które zadaję, musi być dramatyczne: Jaki obraz historii Polski zostanie przekazany następnym pokoleniom, jeżeli nie przywrócimy prawidłowego obrazu naszej przeszłości? Jak – przez pryzmat historii – będzie nas widzieć zjednoczona Europa? W ciągu ostatnich dwóch stuleci zdobyliśmy wystarczająco wiele doświadczenia, by przekonać się, do czego prowadzi fałszowanie historii.

Cały artykuł w numerze 2/2006 ?Tradycji?, kontakt z redakcją: etradycja@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More Stories From Archiwum

About Alicja Szóstka