/> Przełom epok – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Przełom epok


Niektóre choroby postępują wolno, w sposób niezauważalny dla pacjenta, aż nagle następuje nagły zwrot w tym procesie: zagrażające życiu ujawnienie się szeregu objawów. Mamy stan przełomu, którego kulminacją jest kryzys. Chory organizm motywowany najwyższą koniecznością obrony istnienia zwalcza jego przyczynę lub umiera. Podobny mechanizm miewa miejsce w procesach społecznych.
Ludzie, zajmują się najczęściej powszednią krzątaniną i żyją zbyt krótko, aby postrzegać niektóre, niekorzystne dla nich zmiany następujące wolno w czasie dłuższym niż życie. Zwłaszcza, że dotyczą one bardziej sfery kultury niż materii. Jeżeli założyć, że przełomów społecznych nie powoduje niewidzialna ręka, ale jakieś światowe centrum decyzyjne, to działania wywracające do góry nogami istniejący porządek musiałyby być planowane na stulecia. Przykładem byłoby chociażby kiełkowanie rewolucji. Zaczynali teoretyzujący socjaliści, przyśpieszyli program komuniści a wykonali bolszewicy. Może wzorem takiego działania byłby judaizm. Zadania realizowane przez kilka tysięcy lat, mniej lub bardziej świadomie, przez jego wyznawców. Plan, którego twórcy i wykonawcy nie liczą się z niczym, na zasadzie podstawowego prawa regulującego działanie organizmu żywego – wszystko albo nic. Józef Piłsudski był z pewnością pod wrażeniem jego siły, formułując  hasło wielkość lub zguba [1], które jako przesłanie pozostawił Polakom.
Plan oparty na takiej zasadzie zakłada, że kiedy jesteśmy słabi, to trzymamy się razem w odosobnionych dzielnicach i pełzamy, cal po calu, gromadząc środki na okupienie, utrzymanie się czy budowanie ekonomicznych podstaw przyszłości naszych dzieci. Jeżeli jednak osiągniemy przewagę, to maszerujemy, zdobywając świat i tworzymy dla naszych wrogów getta. Jest to jednak strategia, która ? zastosowana totalnie – w przypadku niepowodzenia może spowodować zniszczenie ziemi lub konieczność emigracji ludzkości na inną planetę.
Zmiany przełomu epok nie są obliczone na dni, tygodnie, miesiące a nawet lata, i… właściwie nikt nie wie, w jakim kierunku się rozwiną, bo wcale nie musi to być kontynuacja tego co się nasila w epoce, ale wręcz coś, co w niej pączkowało, wykluwało się.
Uświadamiając sobie taką prawidłowość można ? traktując instrumentalnie innych ludzi, a nawet całe społeczeństwa – wyprowadzić je w pole. O ile tylko nie mają odniesienia w tradycji przetrwałej na skutek oddziaływania więzów świadomości, relacji przodków, dzieł historycznych opracowywanych przez członków tego samego narodu, a może nawet czegoś, co jeszcze nie poddało się do  końca wiedzy, a co czasem objawia się w postaci instynktu narodowego, czy może jest to raczej intuicja kulturowa związana z wyznawanym przez pokolenia systemem wartości.
Zatem rolą czynników opiniotwórczych narodu jest wskazywanie istoty przemian zachodzących w długich okresach historycznych, znajdowanie, oznaczanie i wskazywanie ich poszczególnych etapów. Śledzenie i prognozowanie kierunku, w jakim podążają oraz uświadamianie współczesnym miejsca, w którym się znajdują. Zajmowali się tym Joachim Lelewel, Jan Popiel, Feliks Koneczny, Tadeusz Korzon, zaś z historiozofów innych narodowości na przykład James Michener i Paul Jonhson.
Literatura podwyższa, podtrzymuje albo obniża poziom uświadomienia sobie przez ludzi procesu zachodzących zmian. Literatura narodowa, także może spełniać tę rolę. Byli wśród nas prorocy łączący w jedno miary czasu: Piotr Skarga, Stańczyk, Wernyhora, pozostały wieszczące utwory Mickiewicza, Słowackiego, Norwida i Herberta.
Faktorami przełomu są w większości ludzie, którzy odeszli od natury i naturalnych potrzeb, często bardziej odczuwanych przez układ wegetatywny niż rozumowo. Wielu ludziom pozornie łatwiej żyć, ale wcale lepiej nie żyją. Uzależnienie od natury przekonywało ich do konserwatywnego (czytaj: naturalnego) systemu wartości. Słowem, im dalej od autentycznych a nie wymyślonych przez człowieka potrzeb (a właściwie wykalkulowanych ułudnie przez szachrajów, którzy przekształcają zdrowego ducha greckiej olimpiady w wielki interes, śpiewanie w przemysł rozrywkowy, nie mówiąc już o zorganizowanej prostytucji, narkotykach albo handlu ludzkimi organami do wymiany, a w przyszłości, co pewne, klonami, embrionami itd.) – tym dalej od przekonania, że podstawowe wartości są określone, trwale i ich przestrzeganie wychodzi ludzkości na dobre, podczas gdy każda rewolucyjna zmiana jest krokiem ku przepaści. Ale ludzkość już dość daleko odeszła od pieczary w Lascaux. Więc, co ma ją integrować ?
Czy wystarczy przekonanie, że skoro życie toczy się wolno, w uświęconym porządku, to dobro, na którego efekty zwykle czeka się dłużej niż na skutki złego – ma większe szanse?
Obecny przełom w obszarze wartości następuje już od paru wieków. Można próbować dowieść, że każdy rozpoczyna się z chwilą, kiedy taki porządek osiąga swe aksjologiczne apogeum i że już na starcie ma w sobie ziarna rozpadu. Tak jak każdy organizm, który oprócz komórek wzrostu, umożliwiających jego funkcje, posiada także różnorakie fagi, których zadaniem jest zniszczyć go albo przekształcić w inną formę życia. Ale takie dowodzenie prowadzi do absurdu i jest narzędziem tych, którzy działają ? bardziej lub mniej świadomie ku zniszczeniu istniejących wartości.
Czy jesteśmy w czasie wycofywania się kanonu cywilizacji łacińsko-chrześcijańskiej? Nosicielami zmian byliby zatem ludzie, którzy odrzucili z różnych powodów kulturę przodków, czasami religię ojców, więzi narodowe. Ci, którzy nie uznają słuszności naturalnego prawa, i miast działać w sferze nauk technicznych, biologicznych, matematycznych, do których trzeba się solidnie przyłożyć –  uprawiają, nie wymagające rzetelnego dowodu, dyscypliny para humanistyczne, dziedziny, w których niewiele da się udowodnić w laboratorium, a potwierdzenie racji wymaga żywej tkanki społecznej. Dlatego, co śmielsi prędzej czy później sprawdzają swoje hipotezy w rewolucjach, holocaustach i ideach, w wyniku których giną kolejne miliony ludzi, tak jak to miało miejsce na kolektywizowanej Ukrainie, w hitlerowskich obozach śmierci, na polach Kambodży itd.  Czasem tak dalece napinają strunę ludzkiej odporności na krzywdę fizyczną i moralną, że w kończy się to odwetem na ich niewinnych pobratymcach. W realizacji planów podboju ludzkości fakt istnienia czegoś takiego jak więzy świadomości jest dla jego animatorów znacznym utrudnieniem.
Obecnie nadchodzący przełom zarysowuje się już całkiem wyraziście. Im prędzej to sobie uświadomimy tym większa szansa na przeżycie.
Moim zdaniem w planie ? sterowanym jak chcą niektórzy niewidzialną ręką rynku ? na wiek XX i początki XXI przewidziano opanowanie mediów.
Czy Internet stanie się barierą nie do pokonania dla takich planów?
Obawiam się, że nie. Ale warto budować w nim  kolejne barykady dla wszechświatowego totalizmu.  Fragment z książki Bagaż duszy, Warszawa rok 2002.



[1] Tytuł pierwszego bedekera Starej Warszawy, Jerzy Terpiłowski, Warszawa 2000.

Tags: , , ,

More Stories From Artykuły

About Jerzy Terpiłowski

Polski pisarz, eseista, dramaturg, tłumacz. Laureat Nagrody Ministra Kultury (2004) oraz Medalu Prymasa Tysiąclecia (2001). Organizator i prezes Stowarzyszenia "Pospolite Ruszenie" dla Ochrony Tradycji Polskiej, redaktor naczelny miesięcznika kulturalno-społecznego "Tradycja". Członek Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.