/> Dyskusja – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Dyskusja



?Pytasz, dlaczego tu zostajemy, jeśli jest to tak niebezpieczne. Zostajemy, ponieważ Anatewka to nasz dom. 

– A jak zachowujemy równowagę? Powiem tylko tyle … Tradycja. 
– Rebe, czy mogę ci zadać pytanie? Czy istnieje błogosławieństwo … dla cara?
– Błogosławieństwo dla cara? Oczywiście.
– … Trzymaj go od nas z daleka!? (Skrzypek na dachu

Tradycja niepodległościowa. Dla jednych świętość, dla innych “szabelki i koniki”, ironicznie wypowiadany slogan: “nie zdradzimy ideałów Sierpnia”. Między skrajnościami – próba uczciwej oceny, która kończy się w momencie opowiedzenia się po stronie “czucia i wiary”, bądź “szkiełka i oka”. 

Agnieszka: Wielu ludziom pielęgnowanie tradycji kojarzy się z rozpamiętywaniem krzywd, z wiecznym analizowaniem przeszłości, brakiem konstruktywnego myślenia o przyszłości. Czy nie uważasz, ze powinniśmy odciąć się od “tej całej martyrologii”? 

Wojtek: Ja nie identyfikuję się z tradycją narodowowyzwoleńczą – niespecjalnie się nią zajmuję. Dla mnie istnienie narodu jest faktem, ja po prostu wierzę, że istnieje taka rzeczywistość jak naród, z którą się utożsamiam, na której mi zależy, która jest dla mnie bardzo ważna, z którą czuję się związany emocjonalnie, która mnie odróżnia od osób innych narodowości. I to jest właśnie to. Termin “nacjonalizm” ma teraz skojarzenia negatywne. Jest to trochę wynik mechanizmów językowych, w dużej mierze propagandy. Ja traktuję go po prostu jako nazwę pewnej postawy politycznej, według której najważniejsza jest wspólnota narodowa. W moim przypadku, taka postawa nie wyklucza dystansu wobec np. powstań narodowych. 

Agnieszka: Wobec wszystkich powstań?

Wojtek: Muszę powiedzieć na początku, że nie oznacza to braku szacunku wobec tych, którzy się tej walki podjęli, ale na tyle, na ile się zajmuję historią, uważam, że często były to przedsięwzięcia nieprzemyślane, które kosztowały życie wielu ludzi – to najważniejsze bogactwo narodu zostało uszczuplone … Nie chodzi tu więc o cyniczny stosunek wobec powstań, ale o to, że może czcimy rzeczy, które nie są aż tak tego warte. Doszło do śmierci wielu osób, szczególnie wykształconych, z wyższych sfer, a działania te nie przyniosły wielu korzyści. Na pewno ich postawę, ich poświęcenie trzeba docenić, ale z takim zdystansowanym stosunkiem. 

Agnieszka: A czy nie sądzisz, że bogactwo ducha, które zostało w ten sposób ustanowione i to miejsce w historii, którego nikt już powstańcom nie zabierze, jest ważniejsze, niż sens militarny, ten z poziomu przetrwania? 

Wojtek: Nie sądzę. Myślę, że można być dobrym patriotą, będąc informatykiem czy inżynierem. Przenosząc na tamte czasy, było to nieroztropne zmarnowanie sił narodu. Tak samo ważną rzeczą jest np. zbudowanie drogi czy kanalizacji.

Agnieszka: Ale to jest ze sfery materii, a nie ducha. Czy w ten sposób chcesz powiedzieć, że bardziej liczy się przetrwanie narodu w sensie fizycznym niż duchowym? Czy da się w ogóle ustalić granice między tymi dwoma poziomami? 

Wojtek: Jeżeli warunki polityczne wyraźnie nie pozwalały – np. w połowie XIX wieku, a były możliwości, żeby naród się wzbogacał, trzeba było z tego korzystać. 

Agnieszka: Ale czy w ten sposób udałoby się zachować naszą tożsamość narodową? Czy dobrobyt nie przesłoniłby w pewnym momencie gotowości oddania za Polskę życia? 

Wojtek: A dlaczego tak myślisz? Poczytaj sobie o Andrzeju Zamojskim albo o margrabim Wielopolskim. Czy oni nie kochali Polski? Ja myślę, że kochali, mimo że byli przeciwni walce zbrojnej. Mimo że woleli stawiać na jakieś rozwiązania autonomiczne w sensie politycznym, a w sensie gospodarczym na rozbudowę przedsiębiorczości czy edukacji. Myślę, że to jest nie mniej ważne. Konstruowanie świadomości narodowej nie musi się ograniczać do tej walki za wszelką cenę. Równie ważny jest dobrobyt. Nie widzę tutaj sprzeczności, tym bardziej, że nie twierdzę, że najlepszą sytuacją dla narodu nie jest posiadanie niepodległego państwa, bo jest. Nie twierdzę też, że trzeba być biernym, ale jeśli rezultatem walki są klęski, to dlaczego lepszym rozwiązaniem nie miałaby być praca organiczna, edukacja tych klas … nie, przepraszam, nie klas! Powiedzmy … Warstw chłopskich. Walka zbrojna? Nie za wszelką cenę! To się nie kłóci z zachowaniem tradycji narodowej. Państwo polskie nie istniało przez 123 lata, a naród przetrwał. 

Agnieszka: Ale czy przypadkiem nie stało się tak również dzięki temu, że co jakiś czas zdarzały się zrywy powstańcze, które podnosiły ducha, sprawiały, że choć przez kilka dni Polacy mogli się poczuć Polakami, mogli mówić po polsku, wywieszać polskie flagi… Czy ta stała gotowość oddania życia za Polskę nie była jednym z warunków – nie twierdzę, że jedynym – żeby naród przetrwał? Powstała też na tej kanwie literatura, która jest przecież nośnikiem tradycji. 

Rodzi się więc pytanie nie tylko o sam fakt przetrwania narodu w sensie biologicznym, ale o kształt tego narodu. Czy bez tego mitu … Nie, to mi się źle kojarzy, wiesz, z idealizowaniem kogoś, z unikaniem nawet zasłużonej krytyki w imię podtrzymywania mitu właśnie … 

Wojtek: Z Wałęsą. Zostawmy mity, mówmy o faktach. 

Agnieszka: Właśnie. Czy nie sądzisz, że jesteśmy inni, że teraz już się nie wychowuje dzieci tak, żeby widziały wartość w gotowości oddania życia za Polskę? 

Wojtek: Ależ ja tylko uważam, że należy chwytać za broń wtedy, kiedy są po temu warunki, nie że w ogóle nie należy walczyć. Jak to powiedział ojciec Bocheński: “kiedy mężczyźni nie chcą walczyć, a kobiety nie chcą rodzić dzieci, to już jest tragedia”.

Cały artykuł w numerze 1/2006 ?Tradycji?, kontakt z redakcją: etradycja@gmail.com 

More Stories From Archiwum

About Agnieszka Żurek