/> Kapitan “Motyl” – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Kapitan “Motyl”


Zbigniew Ścibor-Rylski. “Motyl”. Prezes Związku Powstańców Warszawskich. Wierny tradycji kresowej, szlacheckiej rodziny, kiedy przyszła potrzeba, oddał się bez reszty sprawie niepodległości Rzeczypospolitej. Kampania wrześniowa, potem organizuje odbiór alianckich zrzutów, w powstaniu walczy na Woli i na Starówce – aż do ostatnich jej dni. Dowodzi brawurowym desantem na Śródmieście, później wyprowadza oddział kanałami. W PRL najpierw uznany przez władze za wroga kraju, potem opluwany przez oficjalną propagandę, wreszcie tolerowany. 

Hołd oddawany obecnie jemu i jego towarzyszom jest gorzko spóźniony. Pana Zbigniewa awansowano do stopnia pułkownika. W roku 2006 został generałem. “Po co mi teraz ten awans?” – Pyta. – “Walka z Niemcami była obowiązkiem, klęska – tylko klęską wojska. Ciężko ją przeżył, ale dopiero uzależnienie Polski od sowieckiej Rosji było klęską, za którą płacimy do dzisiaj częściową utratą duszy narodu”.

Do gabinetu prezesa dawni podkomendni i koledzy wchodzą, kiedy chcą. Wszyscy są na “ty”. Czas i wspólne cierpienia zniosły szarże. Zbigniew Ścibor-Rylski jest pełen skromności, nieledwie pokory. Łagodny miłością, która rozumie i wybacza, bo to najbardziej obecnie potrzebna cecha przywódcy tej garstki starych ludzi, którzy byli młodymi bohaterami. Wypaliła się w nim brawura i bezkompromisowość. Pozostała troska o nich, którzy tak naprawdę dbają już tylko o godne przetrwanie. 

A meldunki tak, jak wtedy, gdy powstanie dogorywało, ranią coraz boleśniej. Śmierć raz po raz wyrywa kogoś szeregu. Oto łączniczka, szykująca się na jakąś uroczystość, dostała drugiego zawału, oto zmarł właśnie po długiej chorobie bliski towarzysz powstańczego boju, znowu pogrzeb, a nie zwiędły jeszcze kwiaty na grobie najlepszego przyjaciela, dowódcy sąsiedniego odcinka. Ileż hartu wymaga ta, zdawałoby się wyłącznie honorowa, funkcja prezesa powstańczego związku?

Dokąd poprowadzisz garstkę pozostałych ci jeszcze żołnierzy, Panie Kapitanie – bo ten stopień, za który zapłaciłeś własną krwią, ceni Pan najbardziej – aby ocalić ich przed nieuniknioną śmiercią, która wszakże ich klęską  nie będzie, dopóki Polska pamięta. Nie można było wygrać tamtego powstania, ale wygra je prędzej czy później naród mężny pamięcią swych bohaterskich ojców.

Członkowie Związku Powstańców Warszawskich mogliby zapełnić karty tej książki jako najbardziej ważne osobistości. Są i nadal pozostaną w mej pamięci najważniejszymi jej postaciami i im wszystkim w osobie ich prezesa składam nieustannie hołd najwyższy.

[Jerzy Terpiłowski, Stara Warszawa. Wielkość lub zguba, Warszawa 2000.]

Tags:

More Stories From Aktualności

About Jerzy Terpiłowski

Polski pisarz, eseista, dramaturg, tłumacz. Laureat Nagrody Ministra Kultury (2004) oraz Medalu Prymasa Tysiąclecia (2001). Organizator i prezes Stowarzyszenia "Pospolite Ruszenie" dla Ochrony Tradycji Polskiej, redaktor naczelny miesięcznika kulturalno-społecznego "Tradycja". Członek Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.