/> Potrzeba zmian – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Potrzeba zmian


W jednej z sekcji Biblioteki Kongresu stoi komputer, który zawiera bazę danych ściśle tajnych dokumentów sowieckich. Dziesięć lat temu udało się bowiem wywieźć do Stanów Zjednoczonych około miliona stron raportów Międzynarodówki Komunistycznej (Kominternu). Jeszcze kilkanaście lat temu dostęp do nich miała jedynie mała grupa upoważnionych. Osoba nieuprawniona, o ile złapano by ją z tymi informacjami, bez wątpienia, ukarana zostałaby więzieniem, obozem, a może nawet śmiercią. Obecnie dostęp do nich ma każdy. Otwartość jest przecież podstawową zasadą wolności i demokracji. 

To właśnie na podstawie raportów kominternowskich udało się historykom, takim jak: Herbert Romerstein, Harvey Klehr czy John Earl Haynes, pokazać tajne oblicze Partii Komunistycznej USA, opisać jej agenturalną działalność na rzecz Kremla oraz zidentyfikować zakapturzonych komunistów i ich współpracowników w mediach, rządzie, uniwersytetach oraz związkach zawodowych. Aby zweryfikować kominternowskie rewelacje, naukowcy zażądali również odtajnienia sowieckich szyfrogramów, złamanych przez wywiad amerykański (tzw. operacja “Venona”). Uzyskali je na podstawie Freedom of Information Act (“Ustawa o wolności dostępu do informacji”). W podobny sposób dziennikarz i publicysta Benjamin Weiser załatwił sobie dostęp do dokumentów dotyczących świeżej przecież sprawy pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. 

Gdyby Weiser, czy jakikolwiek dziennikarz, znalazł na ogólnodostępnym komputerze w Bibliotece Kongresu, czy też gdziekolwiek indziej, sensacyjne informacje na temat osób publicznych zajmujących obecnie, bądź w przeszłości, prominentne stanowiska w społeczeństwie amerykańskim, jego profesjonalnym obowiązkiem byłoby podać je do publicznej wiadomości. Gdyby ujawnione informacje okazały się wystarczająco ważne i sensacyjne, dziennikarz dostałby Nagrodę Pulitzera. W Polsce, niestety, straciłby pracę i groziłoby mu więzienie. Takie bowiem można wysnuć wnioski z tzw. sprawy Wildsteina. 

Sprawa Wildsteina

W styczniu 2005 r. pojawił się w Internecie jeden z katalogów danych dostępnych na komputerach w publicznej czytelni Instytutu Pamięci Narodowej (IPN) w Warszawie. Była to sensacja, bowiem indeks ten zawierał około 160 tysięcy nazwisk osób znajdujących się w kręgu zainteresowań komunistycznej tajnej policji. Część z nich współdziałała z aparatem represji jako tajni współpracownicy (TW). Do wyniesienia listy przyznał się dziennikarz Rzeczpospolitej – Bronisław Wildstein. Reszta to historia: wyrzucono go z pracy, a obecnie prokuratura – która uznała jawny spis za “tajemnicę służbową” – prowadzi dochodzenie w sprawie rozpowszechniania indeksu. 

Można by wyśmiać taką interpretację. Przecież w czytelni IPN nie ma wywieszonej tabliczki o zakazie kopiowania materiałów. Nie przypominam sobie też, aby pracownicy czytelni informowali kogokolwiek, że nie można kopiować, czy przepisywać informacji z katalogów. Wprost przeciwnie, gdy skończył mi się papier, sympatyczna pani z IPN dała mi trzy wielkie arkusze, na których zupełnie otwarcie zapisywałem informacje z IPN-owskiego komputera. W wolnym kraju to, co nie jest zabronione, jest dozwolone. 

Swobodny dostęp do informacji nie jest przywilejem historyków, dziennikarzy i osób wysoko ustosunkowanych. W USA każdy obywatel, powołując się na “Ustawę o wolności dostępu do informacji”, może otrzymać rozmaite tajne dokumenty, łącznie z tymi, które bardzo źle rzutują na amerykański wywiad i kontrwywiad. Pamiętam, że ponad dziesięć lat temu koleżanka pokazywała mi odtajnione raporty CIA, dotyczące nielegalnego stosowania przez służby specjalne narkotyku LSD, który podsypywano w tajemnicy, niczego nie spodziewającym się osobom, aby obserwować ich reakcje. Jeden z naszprycowanych w ten sposób młodych ludzi, w narkotykowym transie, wyskoczył z okna wieżowca. Operacja ta miała miejsce w latach sześćdziesiątych. Podkreślmy: każdy ma prawo żądać odtajnienia dokumentów, chociaż naturalnie nie odtajnia się wszystkiego. Prawo w USA odzwierciedla ideały, którym hołdują Amerykanie: umiłowanie wolności praktykowanej w ramach systemu demokracji parlamentarnej.

Cały artykuł w numerze 1/2006 ?Tradycji?, kontakt z redakcją: etradycja@gmail.com 

More Stories From Archiwum

About prof. Marek Jan Chodakiewicz