/> Wojna światów – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Wojna światów


“Tylko jedna wiara jest równie pusta i fałszywa, jak marksizm – jest nią ta, która została wyrażona w ogrodzie Edenu: Będziecie jako bogowie. Whittaker Chambers przypomniał nam, że kryzys zachodniego świata istnieje w takim stopniu, w jakim świat zobojętniał na Boga. (…) Nadszedł czas na odnowę naszej siły ducha. Tylko przez budowę muru takiej duchowej determinacji możemy mieć nadzieję, że uchronimy nasze dziedzictwo i sprawimy, iż któregoś dnia stanie się ono naturalnym prawem wszystkich ludzi.” (Ronald Reagan, Przemówienie do Conservative Political Action, 20 III 1982 r. )

Esej Octavio Paza “Nihilizm i dialektyka” z 1967 roku kończy się stwierdzeniem: “Materializm dialektyczny Marksa i wola mocy Heideggera dokonały skutecznego obalenia wartości; co nam ulżyło i uspokoiło nas.” Nie dodał: spokój kogoś, kto się poddał. 

Co interesujące, jest to fragment większej całości poświęconej hinduizmowi. Paz wskazuje, że dzięki Marksowi i Heideggerowi intelektualista zachodni może osiągnąć tę samą apatię, co wzorowy wyznawca Brahmy – w obu wypadkach podobna jest bowiem rezygnacja z moralności; zgoda na pandestrukcję. Wyprzedził on w tym szkicu o 15 lat faktyczne połączenie marksizmu z heideggeryzmem a więc nietzscheanizmem – czyli to, co nazwano postmodernizmem (a co miało określić kulturę epoki nowego fin de si?cle w równie szerokim zakresie, co niegdyś barok). Jego rozważania jednak mają w podtekście niezadane głośno (być może ze względu na zawiłą sytuację samego autora) pytanie: jak Marks, Nietzsche i Heidegger, czyli wielka trójca proroków dwudziestowiecznych intelektualistów – ma się do postulowanej przez tych samych intelektualistów demokracji?” 

Dodajmy do tego nieprawdopodobny fakt, o którym jeszcze nie mógł wiedzieć: wielką popularność wśród postmodernistów czołowego hitlerowskiego jurysty, Carla Schmitta. Odpowiedzią na prawdę o komunizmie przekazaną przez Sołżenicyna i Bukowskiego – był całkowity oniryzm intelektualny, w jakim pogrążyli się niespełnieni inżynierowie dusz. Inteligenci zachodni w większości nie mieli najmniejszej ochoty spoglądać na to, co dzieje się  w krajach Drugiego Świata. Najbardziej charakterystyczne jest usunięcie z umysłów większości tego, co działo się w Azji tam, gdzie sytuację kontrolowali komuniści. 

W ten sposób kształtowała się już postawa, którą parę lat później Jeane Kirkpatrick nazwała polityczną poprawnością – a której podkładem psychologicznym jest ten sam, co zawsze, infantylizm tęsknoty za utopią. 

Mówiąc w największym skrócie, jest to teza, według której fakt, że lewica popełnia błędy, nie upoważnia do przekreślenia jej szlachetności – natomiast kapitalizm, jakiekolwiek byłyby jego osiągnięcia, zawsze rodzi w końcu takie czy inne zło. Trudno lewicowość nazwać ideologią; dziś to po prostu emocjonalny znak rozpoznawczy pewnej społeczno-towarzyskiej formacji, który we wszystkich uczelniach i międzynarodowych instytucjach pozwala rozpoznać “naszych” – czyli tych, których w 1950 r. Clive Lewis nazwał Postępową Elitą – oraz wrogów: reakcyjnych, “zimnowojennych” wsteczników i “bigotów”. Właściwie znacznie więcej ma to wspólnego z dawnymi oznakami przynależności do szlachty, niż z jakimś spójnym stanowiskiem polityczno-filozoficznym: być może najlepiej potrafiliby ją zanalizować specjaliści od mody.

Przekładając to na stosunki międzynarodowe, otrzymywaliśmy ugodowość i niedawanie wiary świadectwom o tym, że ZSRR to po prostu supernowoczesna orda mongolska. Najogólniej mówiąc, liberałowie od końca lat 60. optowali za pokojem za wszelką cenę: także poddania się. Niełatwo jednak było się do tego przyznać (nawet przed samym sobą), toteż w latach 70. można było przeczytać zdumiewające opinie utytułowanych osób w rodzaju prof. Paula Samueisona, który w 1976 r. napisał: “Powszechnie popełnianym błędem jest mniemanie, że większość ludzi w Europie Wschodniej żyje w nędzy.” 

Profesor nie spostrzegł, że skoro dla 80 ludzi poniżej 30 r.ż. własne mieszkanie było tylko przedmiotem marzeń, zaś wiązali jakoś koniec z końcem dzięki pracom dorywczym lub po prostu “oddolnej prywatyzacji mienia państwowego” oraz “spontanicznej redystrybucji środków publicznych” – to amerykańskie kryteria nędzy pasowały do ich sytuacji. Jeszcze dalej poszedł – znany z antyreaganowskiej publicystyki w latach 80. – prof. Jerry Hough, pisząc, że oligarchia firmowana przez Breżniewa jest “formą pluralizmu niewiele różniącą się od naszej … ” 

Zaś w momencie perigeum sytuacji gospodarczej w bloku wschodnim w 1984 r., gdy nawet z patiomkinowskiej fasady odklejały się już wielkie płaty tynku, prof. John Galbraith pisał jakby na zamówienie Wydziału Propagandy KC KPZR: “O tym, że system sowiecki poczynił w ostatnich latach ogromne postępy w sferze materialnej świadczą zarówno badania statystyczne, jak i ogólny wygląd miast sowieckich … Sukces systemu rosyjskiego polega po części na pełnym wykorzystaniu potencjału ludzkiego: odwrotnie niż dzieje się to w gospodarce przemysłowej Zachodu.”

Cały artykuł w numerze 3/2006 ?Tradycji?, kontakt z redakcją: etradycja@gmail.com 

Tags:

More Stories From Archiwum

About Piotr Skórzyński