/> Szaleństwa Marianny – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Szaleństwa Marianny


Pewna gwiazda “ze stajni” Janusza Korwin-Mikkego bulwersowała niedawno opinię publiczną treściami w stylu: “Łysi mają za dużo testosteronu, studiowałam, więc wiem. Są agresywni, kłamliwi, wszczynają wojny. Uwodzą miliony niewinnych dziewcząt, poniewierają nimi i gwałcą. W studiu TVP profesor skrywający łysinę pod peruką patrzył, jakby chciał mnie obrzezać. Powinno się zdelegalizować łysych. Wolę być postrzegana jako łysofob niż paść ofiarą któregoś z nich. Zwłaszcza, że mężczyźni z wiekiem łysieją”.

Nie będę jej robił reklamy, wymieniając nazwisko, bo im prędzej przygaśnie, tym lepiej. Na imię ma Marianna. Kopiując na ładnej buzi mimikę naiwnej nastolatki, brylowała paradoksalnymi opiniami i informowała o zatrważających, acz nieprawdziwych faktach. Pomysły Korwina rozmijają się wprawdzie z kierunkiem, w którym zmierza świat, ale przynajmniej ujawniają część prawdy i teoretycznie mogłyby ludziom pomóc. Panna zaś, zaślepiona żądzą medialnej sławy, ma to w nosie. Startowała w konkursach piękności i próbowała dostać się do sejmu. Bóg jeden wie, kto jeszcze jej w głowie namieszał.

Mam oryginalną czuprynę, więc trudno posądzić mnie o uprzedzenie. Gdyby media pokazywały Mariannę jako skandalistkę, tak jak niegdyś obwożono po jarmarkach kobiety z brodą lub takie, co zwijały ciało w wężowe sploty, nie zabierałbym głosu. Ale tak nie jest, a panna, rzucając bzdurne hasła, prowadziła powiększające się grono admiratorów w kierunku pożądanym jedynie przez macherów globalnego zamętu.

Stare recepty

I przecież nie chodzi o łysych. Dziewczyna postulowała m.in. delegalizację islamu. W starożytnym Rzymie zdelegalizowano chrześcijaństwo, a jego wyznawców rzucano lwom na pożarcie. Judaizm był na indeksie w Hiszpanii, potem w innych krajach, aż Niemcy zrealizowali zagładę Żydów. Gdyby jacyś decydenci unijni poważnie podeszli do postulatu Marianny, to Europa poszłaby w ślady III Rzeszy. Wyrzućmy kilkanaście milionów muzułmanów bez względu na ich narodowość (rdzennych Polaków też) i będzie spokój. Nie chcą wyjechać? Kleines Problem! Od czego ostateczne rozwiązania! Jednak holocaust był hańbą cywilizacji, w której się wydarzył.

Wobec tego Mariannę powinni byli zbadać psychiatrzy. Jeżeli to tylko problemy spóźnionego dojrzewania, należałoby dać jej za męża krzepkiego chłopa. Stara recepta dla nadmiernie pobudzonych panien. Polacy wyznający islam żyją od wieków w tradycji Rzeczypospolitej jak większość społeczeństwa. Ale nie wiem? Może czcigodny mufti Tomasz Miśkiewicz coś tam by dla niej wymyślił? Ja, w każdym razie, zorganizowałbym dziewczynie to, za czym być może tęskni po nocach. Niech siedzi zakwefiona w szarawarach za kratami pilnowana przez zazdrosnego męża. Dla dobra nas wszystkich i własnego także, bo jak porwą ją ci z ISIS, to będą obwozić dziwo-babę dokoła kalifatu. Napisała sobie w Wikipedii, że jest z pochodzenia Syryjką, protestantką, prezesuje fundacji sprowadzającej syryjskich chrześcijan i że… studiowała(?). Jakby o przeciętnym intelektualiście napisano, co studiował, zajęłoby to wiele stron, ale wiedzę potwierdza dyplom, a nie zainteresowania. Zresztą, mniejsza o to. Jako chrześcijanka powinna przesiąknąć naukami Chrystusa z logiczną siłą miłości na czele. A jako Polka rozumieć choć trochę nasze wzory myślenia i postępowania. Widać nie wystarcza jej ani wiary, ani polskości, skoro przenosi do nas klimat nienawiści, o którą tak łatwo na Bliskim Wschodzie. 

Znany cywilizacjonista Alvin Toffler uważa, że rasa, język, kultura, religia, które łączą lub dzielą mogą być jednakowe lub różne w każdej cywilizacji i dopiero charakterystyczne cechy różnych cywilizacji tworzą “psychosferę” upodabniającą ludzi objętych działaniem jednej z nich do siebie, a odróżniającą od innych, działających w ramach odmiennych cywilizacji. Słuchając Marianny, trudno było nie przyznać mu racji, bo jej sfera psychiczna nie ma nic wspólnego z cywilizacją łacińską podobnie jak lewacko-liberalne trendy promujące w Europie multikulti bez chrześcijańskiego trzonu.

A co do jej lęku przed obrzezaniem. Zwyczaj ten stosowano od niepamiętnych czasów w różnych częściach świata (m.in. Sudan, Judea). Przeszedł do naszych czasów w obszarze obowiązywania tej tradycji bez względu na to, czy mieszkający tam ludzie są animistami, muzułmanami czy żydami. Podobnie, jak o wiele sympatyczniejszy, odwieczny obrzęd puszczania wianków na wodę rozpowszechniony wśród Słowian uprawiany jest przez kobiety w części Europy zamieszkałej przez ludzi tego rodowodu bez względu na wyznawaną religię. 

Jeżeli jednak psychiatrzy stwierdzą, że Marianna w pełni odpowiada za swoje czyny, to Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powinna ustalić jej tożsamość, kontakty, ujawnić faktyczne cele i przeanalizować możliwe skutki popularyzowania poglądów. Wszak aktywność tej panny przed Światowymi Dniami Młodzieży miała wszelkie cechy prowokacji! Nie powinno się – potępiając terror – dolewać jednocześnie oliwy do ognia. Łączyć się w marszach potępiających terror a jednocześnie popularyzować działania Charlie Hebdo. Zwłaszcza w Rzeczypospolitej. Wolność słowa – tak. Ale ksenofobiczny bełkot oraz – wierzcie mi – rosnąca rzesza tych, którzy biorą na serio to, co opowiadała (Studiowała religioznawstwo, więc wie!) to otwarte drzwi dla nieszczęścia. I wystarczający pretekst dla terrorystów aby wysłali do Polski samobójcę z pasem szahida. Tak będzie!

Geopolityka

Spójrzmy szerzej. Przecież jednym ze strategicznych partnerów jest dla nas muzułmańska Turcja, która zresztą zawsze potencjalnie nim była. Rzeczpospolita wojowała z Imperium Osmańskim, ale gdyby nie Odsiecz Wiedeńska, ten ostatni wysiłek gasnącego państwa, to Austria i Niemcy – około sto lat później nie dzieliłyby się z Rosją naszym terytorium. A wojna wypowiedziana Moskwie przez sułtana Mustafę III po wybuchu Konfederacji Barskiej? Nie sądźmy zresztą, że obecnie Ankara nie śledzi nastrojów sprzymierzeńców.

A panna promuje się również w zagranicznej prasie. 

Na Wyspach Brytyjskich żyje ponad pięć milionów muzułmanów, kilkunastu zasiada w parlamencie. Islam wyznaje wielu wpływowych polityków – członków rządu Davida Camerona, uczonych i ludzi mediów, reprezentantów Zjednoczonego Królestwa. Co nie znaczy, że nie ma ono problemu z integracją świeżo przybyłych nacji z innych kręgów kulturowych niż europejskie. Więc może nie powinno się robić panu Cameronowi dywersji popularyzacją prowokacyjnych wypowiedzi. 

Wielokulturowość po polsku

Współistnienie narodów, kultur i religii w Polsce nigdy nie oznaczało rezygnacji z państwa narodowego i odrzucenia religii przodków. Nasi przodkowie i krewni walczyli z nieprzyjaciółmi Rzeczypospolitej ku chwale Chrystusa i dla pomyślności Polski. Kiedy było trzeba bili wroga, począwszy od katolickich Krzyżaków, przez prawosławnych Rosjan, protestanckich Szwedów i Niemców, muzułmańskich Tatarów i Turków, katolickich Austriaków do niemieckich nazistów i sowieckich Rosjan. Zwyciężali lub ginęli we wszystkich powstaniach narodowych od Konfederacji Barskiej po Powstanie Warszawskie i Antysowieckie[1]. Ale Rzeczpospolita była jedynym liczącym się krajem Europy, w którym ludzie różnych religii i wyznań (katolicy, muzułmanie, prawosławni, protestanci i żydzi) nie mordowali się wzajemnie w religijnych wojnach domowych. Jedynym państwem, które nie stworzyło prawa pozwalającego na wypędzanie i prześladowanie obywateli jakiejkolwiek religii lub wyznania[2]. 

Jak dotąd poza Żydami, żadna inna cywilizacja nie szukała u nas schronienia. Są granice ekonomiczne i adaptacyjne, których nie powinniśmy przekraczać choćbyśmy byli powodowani chrześcijańskim miłosierdziem. Nie wolno pozostawić potomności następnych problemów. Można przyjmować ludzi, ale nie cywilizacje. W praktyce zresztą bywa z tym różnie. Urzędy imigracyjne USA przez dekady ustalały odpowiedni poziom rasowych i cywilizacyjnych domieszek, ale kiedy ruszył Meksyk wszystko wzięło w łeb. 

Ludzie, którzy naszą tradycję szczerze przyjmują za swoją, są naszymi rodakami bez względu na wyznawaną przez się religię czy pochodzenie, a ci, którym ów układ nie odpowiada, są – mówiąc bez ogródek – naszymi wrogami, nawet jeżeli posiadają polskie obywatelstwo. To nie jest kwestia sortowania obywateli, tylko racja stanu, szczególnie wtedy gdy otworzyła się dla nas szansa życia w prawdziwie wolnym kraju. Jeśli czyjeś działania zmierzają do zagrożenia owej historycznej możliwości, to treści obce polskim wzorom myślenia i zachowania należy piętnować. Ludzkość w ogóle wchodzi w niebezpieczny zakręt. W atmosferze oczekiwania na katastrofę szerzy się urodzaj na hochsztaplerów i agentów szerzących prowokacyjne informacje oraz propagujących działania wykraczające poza cywilizacyjny ład. Zrobią wszystko, aby o nich mówiono i pamiętano, nieważne dobrze czy źle. W epoce globalnej komunikacji mają ułatwione pole działania. 

Polska nie jest krajem wolnym od takich trendów, podchwytywanych przez media goniące za sensacją. Ale tzw. “czwarta władza” śledząca pilnie nastroje społeczeństwa powinna brać także pod uwagę rację stanu.

[1] Za Bohdanem Urbankowskim (patrz: esej tego autora w nr 1 pisma Tradycja z 2006 r.)
[2] Wyproszono jedynie fanatycznych arian, których działalność graniczyła z niebezpiecznym szaleństwem. 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

More Stories From Artykuły

About Jerzy Terpiłowski

Polski pisarz, eseista, dramaturg, tłumacz. Laureat Nagrody Ministra Kultury (2004) oraz Medalu Prymasa Tysiąclecia (2001). Organizator i prezes Stowarzyszenia "Pospolite Ruszenie" dla Ochrony Tradycji Polskiej, redaktor naczelny miesięcznika kulturalno-społecznego "Tradycja". Członek Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.