/> Rycerze tradycji – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Rycerze tradycji


?Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem pięć, bite, studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę. (?) Przez pięć lat stron tysiące, młodość w bibliotekach. A potem bida, bida i rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość pariasa i wszech porażająca nas wszystkich pogarda, władzy od dyktatury, aż po demokrację, która nas, kałamarzy, ma za mniej niż zero. Dlaczego władza każdej maści ma mnie za nic? Czy czerwona, czy biała, jestem dla niej śmieciem! Pod każdą władzą czuję się jak kundel! Czemu nie jestem chamem ze sztachetą w ręku? Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą! A przecież stanowimy sól ziemi. Tej ziemi!? 

Tym oczywistym szyderstwem ze sławnych słów Jana Pawła II kończy jeden ze swych monologów Adaś Miauczyński, lat ?czterdzieści i cztery?, bohater filmu Marka Koterskiego ?Dzień świra?, obrazu okrzykniętego przez krytykę ?prawdziwą opowieścią o klęsce pewnej formacji społecznej zwanej inteligencją?. ?Gazeta Wyborcza?, ?Tygodnik Powszechny? i inne media reprezentujące ?jedynie słuszną opcję? chwaliły reżysera za odwagę, z jaką ?zdemontował? mit polskiego inteligenta, pokazując człowieka nieprzystosowanego do nowych czasów, kapitalistycznej rzeczywistości, oszukanego, bezradnego, wykorzenionego z dawnego etosu, nikomu niepotrzebnego. Frustrata, który ?w nic już nie wierzy?, a rzeczywistość jawi mu się jako nie kończący się koszmar: tępi ludzie, upiorni sąsiedzi, złośliwe przedmioty. Pospolitość skrzeczy bezlitośnie i nie bardzo wiadomo, co począć z kolejnym nowym dniem. Prozac, geriavit i stopery w uszach to ostatni wierni sieczką. sprzymierzeńcy. Poezja przegrywa w starciu z telewizyjną sieczką. Zaś ambicje dawno zamieniły się we frustracje. ?Z nogami w szambie, z głową w chmurach.?

Ale czy rzeczywiście taka jest kondycja współczesnej polskiej inteligencji? Tej, która zawsze pełniła rolę strażniczki narodowej tradycji, wyrażała niepodległościowe aspiracje, głosiła hasła służby narodowi? Czy wraz z przywróceniem w Polsce demokracji i zasad wolnego rynku, misja inteligencji dobiegła kresu? Czy odwoływanie się do jej etosu nie jest przejawem śmiesznego anachronizmu, pychy lub wręcz chęci podtrzymania ?wad narodowych?, które kwitły w społeczeństwie szlacheckim, wszak tej warstwie inteligencja zawdzięcza swe istnienie? Czy inteligencji ? jako klasy – już nie ma? Coś musi być na rzeczy, skoro jej śmierć ogłoszono na łamach gazety o największym nakładzie. 
Co by nie mówić, kryzys ideowy tej warstwy wydaje się oczywistym faktem, ale jego powody oraz proponowane rozwiązania problemu są bardzo różne. Teza, iż inteligencja jako grupa społeczna musi przestać istnieć, pojawiła się w momencie upadku komunizmu i transformacji ustrojowej. Wynikała z przyjętego systemu myślenia. Wydawała się czymś oczywistym. Uznano bowiem, że w systemie liberalno-demokratycznym nie ma już miejsca dla warstwy, która szczególne poczucie misji wykreowała sobie w wieku XIX, w czasach niewoli. Polska odzyskała niepodległość. Misja inteligencji jest więc zakończona. Przewidywano zatem, iż w stan nieistnienia przejdzie społeczny i kulturowy byt, który uwiarygodnia się poprzez swoje zobowiązania wobec całego narodu ? przyjęcie roli strażników i krzewicieli tradycji oraz nauczycieli, niekiedy niezwykle surowych, krytycznych, budzących sumienia i rozdrapujących rany. Publicyści i naukowcy w dyskusjach toczących się na łamach ?Gazety Wyborczej? i innej prasy twierdzili, że wraz z przywróceniem suwerenności politycznej przestanie istnieć zapotrzebowanie na grupę specjalnych nauczycieli społeczeństwa; nie będzie już konieczności działań, które miałyby być reakcją na próby zawładnięcia polską tożsamością przez obcego suwerena lub jego namiestnika. Po drugie ? argumentowano ? nowe społeczeństwo będzie nieuchronnie stawało się coraz bardziej indywidualistyczne, a wraz z takim procesem musi upaść większość kolektywnych wyobrażeń i odpowiedzialności. Wspólna tożsamość straci poprzednią moc oddziaływania i będzie wypierana przez tożsamości węższe, indywidualne czy lokalne; raczej poczucie własnego interesu i siła bezpośredniego doświadczenia niż zbiorowe idee ukształtowane w historii będą kształtowały horyzont poszczególnych jednostek. Po trzecie ? przewidywano ? system wolnego rynku sprawi, iż inteligenci staną się grupą zawodową, podobną do innych grup starających się znaleźć swoje miejsce w systemie wolnej przedsiębiorczości. Będą więc starali się sprzedać swoje kwalifikacje ? a nie ofiarować je w imię przyszłych celów ? ograniczając się do wykonywania swojego zawodu, aspirując, co najwyżej, do roli eksperta. Po czwarte ? bo taki argument również padał ? polskie społeczeństwo upodobni się do społeczeństw zachodnich, w których warstwa inteligencji nie istnieje (zachodnie języki nie dysponują nawet własnym stosownym pojęciem dla określenia podobnej grupy ). 

Czyżby w tej sytuacji polski inteligent zawstydził się swego ? niczym nie usprawiedliwionego – istnienia i cicho zniknął z horyzontu? A może raczej został pozbawiony prawa głosu? Na czoło wysunęli się bowiem, samozwańczo roszcząc sobie prawo do przewodzenia polskiemu narodowi, tzw. intelektualiści ? ?sprzedawcy używanych idei? (jak nazwał ich w jednym ze swych esejów F.A. von Hayek).

Cały artykuł w numerze 6/2007 ?Tradycji?, kontakt z redakcją: etradycja@gmail.com

Tags: ,

More Stories From Archiwum

About Alicja Szóstka