/> Tarcza narodu – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Tarcza narodu


Analizowany przez Jerzego Terpiłowskiego dokument ?Strategii Bezpieczeństwa Rzeczypospolitej? określa bardzo ogólnie to, co należy zrobić, aby pożądany stan zabezpieczeń utrzymać lub poprawić, ale nie ujawnia aktualnej sytuacji i nie jest doktryną wojskową, która odnosiłaby się do materii tego problemu.

Nie jest nią także suplement do tego dokumentu funkcjonujący pod nazwą Strategia obronności, który określa głównie podział organizacyjny Polskich Sił Zbrojnych (PSZ). 

Nieco więcej o sprawach związanych z taką doktryną i z aktualnym stanem bezpieczeństwa Polski można dowiedzieć się z mass mediów. Są to jednak informacje rzadkie i fragmentaryczne. Dlatego trudno się dziwić, że rozeznanie większości Polaków na temat bezpieczeństwa ich państwa jest zatrważająco nikłe, a efekty tego rozpaczliwe lub komiczne. Można się śmiać, ale prawda nie napawa optymizmem.

Wychodząc z założenia, że w ostateczności o bezpieczeństwie narodowym decydują nie dokumenty a potęga wojskowa, przyjrzyjmy się sprawie potencji PSZ.

Gen. dyw. Roman Polko, pełniący obowiązki szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, stwierdza rozbrajająco (mam nadzieję, że nie “nomen-omen”) w wywiadzie dla Żołnierza Polskiego (wydanie internetowe – 30 października 2007), że “(jakkolwiek) ustawa z 2001 r. o finansowaniu Sił Zbrojnych stanowi o maksymalnie 150 tys. armii… (to) przecież możemy dojść do momentu, że tylu chętnych, ilu potrzeba do służby, nie będzie i armia samoczynnie się zredukuje.”

Dalej gen. Polko informuje, że: ?do 2006 r. polskie wojsko (planowane w liczbie 150 tys.) miało w jednej trzeciej osiągnąć tzw. średnie standardy NATO? i pyta: ?Czy ktoś ocenił wykonanie dotychczasowych planów i rozliczył niewykonanie poszczególnych ich elementów? Nie słyszałem o tym.? 

Nie trzeba być ekspertem, aby zrozumieć, że przewidzianej i deklarowanej sojusznikom liczebności 150 tys. wojsk operacyjnych, ani odpowiednich standardów, nie osiągnęliśmy nawet rok później. Okazuje się ponadto, że ?na ową planowaną liczbę żołnierzy składać się ma 90 tys. zawodowców, 30 tys. nadterminowych i 30 tys. płatnych rezerwistów w Narodowych Siłach Rezerwy (NSR). (…) Nie mówi się zatem o strukturze sił zbrojnych, tylko o liczbach, które powinny wynikać z przyjętej struktury… Potrzeba wielu miliardów złotych, bo wartość odtworzeniową uzbrojenia, które trzeba wycofać do 2012 r., Departament Transformacji MON ocenił na ok. 60 mld zł. Jeśli tych pieniędzy nie będzie, to stać nas będzie tylko na 80 tys. armię…?

Ale to nie jedyny problem sygnalizowany przez wojskowych ekspertów.

W 2003 roku na łamach ?Tygodnika Powszechnego? generał prof. Bolesław Balcerowicz, ówczesny komendant Akademii Obrony Narodowej w Warszawie, powątpiewał, czy polskich ekspertów stać na oryginalne myślenie o bezpieczeństwie narodowym. Wszak w okresie przynależności Polski do Paktu Warszawskiego wszystkie plany wypracowywano i zatwierdzano w Moskwie. 

Stąd też, niektórzy teoretycy wojskowości coraz większą uwagę zaczynają przykładać na nowo do rozwiązań tradycyjnych, które sprawdziły się przed wiekami, a nawet tysiącami lat. Jednym z nich jest taka organizacja obrony rodzimego terytorium, która – nie zaniedbując rozwoju jednostek operacyjnych (oraz ciągłego unowocześniania ich uzbrojenia) – utrzymuje i rozbudowuje wewnętrzną zdolność obronną, formowaną wedle zasad pospolitego ruszenia, którego współczesnym odpowiednikiem są tzw. wojska obrony terytorialnej. Zaczyna być również tajemnicą poliszynela, że owe odsuwane niedawno w cień zapomnienia, a nawet likwidowane systemy obronne, właśnie w walce z terroryzmem stanowią zabezpieczenia najlepsze z możliwych, pozostając jednocześnie alternatywnym rozwiązaniem obrony w sytuacji walki ze znacznie silniejszym przeciwnikiem. Nazewnictwo jest tu sprawą najmniejszej wagi. Nie ma znaczenia, czy będą to Narodowe Siły Rezerwy, czy po staremu: Wojska Obrony Terytorialnej, jeżeli tylko przy ich tworzeniu wykorzysta się historyczne doświadczenia własne oraz wnioski z obecnie prowadzonej walki wojsk operacyjnych z działającymi na zasadzie zakorzenionej głęboko w miejscowym społeczeństwie – a więc działającymi wedle zasad obrony terytorialnej – jednostkami przeciwnika w Iraku i Afganistanie.

Nie pretenduję do roli eksperta do spraw bezpieczeństwa narodowego, ale jako obywatel Rzeczypospolitej mam prawo wyrazić uzasadnione wątpliwości, czy nasi decydenci zdają sobie  sprawę z możliwych zagrożeń i czy podejmują odpowiednie decyzje. 

Nie świadczy o tym sygnalizowane przez wielu specjalistów niszczenie dotychczasowej bazy wojsk terytorialnych, ograniczanie ich liczebności w projektowanych Narodowych Siłach Rezerwy do 30 tys. oraz tendencja do ogólnego rozbrajania Polski.

Cały artykuł w numerze 8/2007 ?Tradycji?, kontakt z redakcją: etradycja@gmail.com

Tags: , ,

More Stories From Archiwum

About Jan Kantemir