/> Literatura – Tradycja – The Tradition
Go to ...

Tradycja - The Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Literatura

cup-of-gold

Cup of gold

W powieści Johna Steinbecka “Cup of Gold” na wyspie piratów (Tortuga?) mają miejsce wybory władcy tego bractwa. Sławni korsarze popisują się siłą, zręcznością, odwagą, a każdy jest nadzwyczajny. Henry Morgan, mało jeszcze znany kapitan brygu spod bandery Wesołego Rogera, niewysoki blady chudzielec wynajmuje powóz, załadowuje nań kufer złotych talarów (należących do jego załogi) i przejeżdża ulicami, rzucając je garściami w tłum potencjalnego elektoratu. Oczywiście wygrywa wybory. Po paru latach pakuje zdobyte przez całe bractwo wielkie skarby na pokład swego okrętu i płynie do Anglii, gdzie poddaje się władczyni tego kraju. Wszyscy jego ludzie zawiśli na stryczkach, ale Morgan otrzymał tytuł szlachecki i dożywotnią pensję. Pirat żył długo i szczęśliwie, wiodąc życie statecznego dżentelmena…

gwara

Zbezczelnik

Słuszny pochód przechodził przez Planty,
a z przeciwka słuszniejszy, lecz anty.
Każdy w swoją szedł stronę.
Oba biało- czerwone.
W piekle cieszył się książę Konstanty.

***
Podobno Jarosław K. sarka,
że pewna zdradziecka pisarka
nie prosząc o zgodę
odbierze nagrodę,
do której typował R. Jarka.

trójka

Monachijczycy

Osobliwy to świat, polskie malarstwo końca XIX i początków XX wieku wyrosłe z monachijskiej szkoły! Tak je bowiem nazywano: szkołą monachijską, ponieważ Józef Brandt, Józef Chełmoński, Wojciech Piechowski, Wojciech Kossak oraz inni jej przedstawiciele byli uczniami słynnej Akademii w Monachium, która w swych murach kształciła wielu późniejszych mistrzów rysunku i koloru tworzących w Polsce oraz w innych krajach Europy – obrazy o zazwyczaj nieprzemijającej wartości. Jednak w pozbawionej własnej państwowości Polsce szkoła monachijska spełniła szczególną rolę, postawiła też przed sobą wyjątkowe w porównaniu z innymi krajami Europy cele.
(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

Rome

Dramat narodowy

Nie dziwmy się zatem, że w Polsce księgarnie zalewa grafomania, kinematografię szmira, a repertuar teatrów jest napchany klasyką oraz bylejakością nie mającą wiele wspólnego ze sztuką, a na pewno nic ze sztuką narodową. Aktorzy mają do wyboru: albo w nieskończoność odgrywać dramaty Sofoklesa, Ajschylosa, Szekspira, Moliera, Czechowa, Mickiewicza czy Wyspiańskiego, albo przedstawiać błahy chłam współczesnych sztuk, nudząc publiczność i poziewując na scenie (sam widziałem). Zgódźmy się, że klasyka grana przez wieki – nie umniejszając jej wielkości – stała się wiedzą wszystkich, wspólną mądrością i w związku z tym coraz bardziej ociera się o banał.
(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)