/> Krytyka – Tradycja – Tradition
Go to ...

Tradycja - Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

Krytyka

dom_lit

Literatura i jej sutenerzy

Obecny kryzys w literaturze nie wynika z obniżenia możliwości twórców, ale jest skutkiem działania – nie mającej swego odpowiednika w dziejach ludzkości, totalitarnej presji mass mediów wywieranej w całym obszarze kultury. Stacje telewizyjne, radiowe i wysokonakładowe pisma – opanowane w większości przez tych, dla których tradycja europejska jest tylko polem wyrachowanych interesów – przeobrażają świadomość ludzi tak, aby przyjmowali bezkrytycznie wszystko, co będzie im podane zarówno do materialnej konsumpcji, jak do budowania światopoglądu. W Polsce, na taki mechanizm kryzysu, nakłada się dodatkowo układ odziedziczony po pół wieku komunistycznej inkulturacji. “Sitwa… trzyma się po staremu, od lewego do prawego, aby nie przepuścić nowego. Warszawka… poprawna politycznie, lewicująca mżawka.”

Dlatego gmach literatury polskiej ulega przyśpieszonemu rozkładowi, a samozwańczy salon dyktuje kryteria, steruje rynkiem i kształtuje gusty, niszcząc w ten sposób narodową literaturę i teatr oraz podstępnie rozwadniając tożsamość Polaków.

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

milosz

Sprawa Miłosza

Zawsze bardzo przejmowało mnie to zdjęcie: Jerzy Andrzejewski, Czesław Miłosz i Kazimierz Wyka, nieprawdopodobnie młodzi, siedzą na jakichś deskach, przy jakiejś szopie. To w Krzeszowicach, 1942. Mieszkałem tuż obok, w Krakowie. Wszyscy oni w mniejszym lub większym stopniu oddziałali na moje życie, także przez kontakt osobisty. Ale najbardziej, jak zawsze przy oglądaniu starych zdjęć, przejmuje mnie kontrast między tamtą unieruchomioną chwilą, a przyszłymi, nieprzesądzonymi jeszcze wyborami życia i moją dzisiejszą wiedzą. Upływ czasu, nawet najlepszego, jest zawsze okrutny, a darzyłem tych ludzi zmienną, lecz oczywistą sympatią. Nie wiadomo było, co będzie z Polską, ze światem, z nami. Nie było też wtedy przesądzone, że najważniejszym doświadczeniem, jakie czeka jeszcze nas wszystkich, będzie komunizm.

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

poeci

Spór o Polskę

Z wykształcenia obydwaj byli prawnikami, z powołania – poetami. Obydwaj pozostawili po sobie legion naśladowców i epigonów, wyznawców i apologetów. Ich trwająca czterdzieści lat, nad wyraz burzliwa znajomość, obrosła literacką legendą (zwłaszcza, że przywodzi na myśl spór Mickiewicza i Słowackiego), ale również pospolitą plotką, a nawet żenującymi oszczerstwami. Dzieje swojej znajomości zapisali w listach słanych do siebie z miasta do miasta, z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent. Nie dość tego, także w dedykowanych sobie nawzajem wierszach, a nawet w wierszach, w których jeden drugiego czynił nie tylko adresatem, ale i bohaterem lirycznym. (…)
Zbiór korespondencji Zbigniewa Herberta z Czesławem Miłoszem z lat 1958-1990 daje wreszcie możliwość wyśledzenia istotnych przyczyn konfliktu między obu poetami, którego erupcja na początku lat 90. wywołała niezliczone komentarze publicystów i literaturoznawców.
Ów konflikt niektórych wtedy zbulwersował, a nawet zgorszył, innych ucieszył, większość jednak chyba zaskoczył.

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

literaturka

Literaturka

Czy naprawdę mamy jeszcze literaturę? A może pozostała nam tylko rzeczywistość i język, polski język, o ukształtowanej, ale coraz mniej pamiętanej tradycji?
W tej tradycji coś takiego z całą pewnością było: literatura, czyli rozmowa o świecie, która prowadzona jest w taki sposób, aby miało to zarazem znaczenie artystyczne. Podwójne wymaganie, podwójne przypisanie. Pomińmy kłopoty z pojęciem “rzeczywistość”, stosowanym wobec dzieł, z których jedne mogą opowiadać o snach, inne o mistycznych doświadczeniach, a jeszcze inne – sięgnijmy po klasyczny, Balzakowski pomysł – o przygodach młodego człowieka z prowincji, który postanowił zrobić karierę w stolicy. Załóżmy, że każdy utwór ma moc wskazywania takiego pola odniesień poza sobą, jakie jest mu właściwe.

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

erystyka

Sofisteria

Czy nieuczciwe sposoby argumentacji i erystyczne manipulacje są czymś nieuchronnym – jak wojny albo podatki? To bardzo prawdopodobne. A skoro tak, to podobnie jak w wypadku wojny, chcąc uniknąć niespodziewanego ataku dobrze jest być uzbrojonym i znać strategię i taktykę przeciwnika, tak też w wypadku dyskusji czy sporu dobrze wiedzieć, jakie argumenty może zastosować adwersarz. W tym celu, między innymi, napisał Schopenhauer swoją Erystykę. To po pierwsze, a po drugie, potrzebna jest „odrobina koniecznej odwagi” po to, aby nazywać rzeczy po imieniu – bełkot bełkotem, a bzdurę bzdurą. Jeśli zdefiniujemy Herbertowskie określenie „zapaść semantyczna” jako sytuację, w której słowa tracą swoje tradycyjne znaczenia i odrywają się od rzeczy, to być może tego rodzaju jednoznaczność jest dziś jedynym sposobem, aby zapaści tej nie pogłębiać.

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)