/> literatura – Tradycja – Tradition
Go to ...

Tradycja - Tradition

Pismo - Forum światopoglądowe

literatura

milosz

Sprawa Miłosza

Zawsze bardzo przejmowało mnie to zdjęcie: Jerzy Andrzejewski, Czesław Miłosz i Kazimierz Wyka, nieprawdopodobnie młodzi, siedzą na jakichś deskach, przy jakiejś szopie. To w Krzeszowicach, 1942. Mieszkałem tuż obok, w Krakowie. Wszyscy oni w mniejszym lub większym stopniu oddziałali na moje życie, także przez kontakt osobisty. Ale najbardziej, jak zawsze przy oglądaniu starych zdjęć, przejmuje mnie kontrast między tamtą unieruchomioną chwilą, a przyszłymi, nieprzesądzonymi jeszcze wyborami życia i moją dzisiejszą wiedzą. Upływ czasu, nawet najlepszego, jest zawsze okrutny, a darzyłem tych ludzi zmienną, lecz oczywistą sympatią. Nie wiadomo było, co będzie z Polską, ze światem, z nami. Nie było też wtedy przesądzone, że najważniejszym doświadczeniem, jakie czeka jeszcze nas wszystkich, będzie komunizm.

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

poeci

Spór o Polskę

Z wykształcenia obydwaj byli prawnikami, z powołania – poetami. Obydwaj pozostawili po sobie legion naśladowców i epigonów, wyznawców i apologetów. Ich trwająca czterdzieści lat, nad wyraz burzliwa znajomość, obrosła literacką legendą (zwłaszcza, że przywodzi na myśl spór Mickiewicza i Słowackiego), ale również pospolitą plotką, a nawet żenującymi oszczerstwami. Dzieje swojej znajomości zapisali w listach słanych do siebie z miasta do miasta, z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent. Nie dość tego, także w dedykowanych sobie nawzajem wierszach, a nawet w wierszach, w których jeden drugiego czynił nie tylko adresatem, ale i bohaterem lirycznym. (…)
Zbiór korespondencji Zbigniewa Herberta z Czesławem Miłoszem z lat 1958-1990 daje wreszcie możliwość wyśledzenia istotnych przyczyn konfliktu między obu poetami, którego erupcja na początku lat 90. wywołała niezliczone komentarze publicystów i literaturoznawców.
Ów konflikt niektórych wtedy zbulwersował, a nawet zgorszył, innych ucieszył, większość jednak chyba zaskoczył.

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

literaturka

Literaturka

Czy naprawdę mamy jeszcze literaturę? A może pozostała nam tylko rzeczywistość i język, polski język, o ukształtowanej, ale coraz mniej pamiętanej tradycji?
W tej tradycji coś takiego z całą pewnością było: literatura, czyli rozmowa o świecie, która prowadzona jest w taki sposób, aby miało to zarazem znaczenie artystyczne. Podwójne wymaganie, podwójne przypisanie. Pomińmy kłopoty z pojęciem “rzeczywistość”, stosowanym wobec dzieł, z których jedne mogą opowiadać o snach, inne o mistycznych doświadczeniach, a jeszcze inne – sięgnijmy po klasyczny, Balzakowski pomysł – o przygodach młodego człowieka z prowincji, który postanowił zrobić karierę w stolicy. Załóżmy, że każdy utwór ma moc wskazywania takiego pola odniesień poza sobą, jakie jest mu właściwe.

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

Rome

Dramat narodowy

Nie dziwmy się zatem, że w Polsce księgarnie zalewa grafomania, kinematografię szmira, a repertuar teatrów jest napchany klasyką oraz bylejakością nie mającą wiele wspólnego ze sztuką, a na pewno nic ze sztuką narodową. Aktorzy mają do wyboru: albo w nieskończoność odgrywać dramaty Sofoklesa, Ajschylosa, Szekspira, Moliera, Czechowa, Mickiewicza czy Wyspiańskiego, albo przedstawiać błahy chłam współczesnych sztuk, nudząc publiczność i poziewując na scenie (sam widziałem). Zgódźmy się, że klasyka grana przez wieki – nie umniejszając jej wielkości – stała się wiedzą wszystkich, wspólną mądrością i w związku z tym coraz bardziej ociera się o banał. (Kliknij na tytuł i czytaj cały artykuł)

ujrzanow_dziecko

“Ujrzanów” (fragment)

“Ube zjawiło się jednak pewnej nocy w domu na Brzeskiej 63, a wszystkim lokatorom wydało się, że znowu lecą bomby. Łomot dochodzący z parteru od frontu był tak głośny, że nie mogło to być nic innego jak tylko walący się ganek. Oprzytomniałem pierwszy i miałem czas, aby zrozumieć skąd pochodzą hałasy. Sypialnia pogrążona jest w tak gęstej ciemności, że nie widzę nawet własnych myśli. (…)”

(Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

snajper

Snajper

Znakomita proza Jerzego Terpiłowskiego z trudem toruje sobie należne jej miejsce w literaturze polskiej. Ta sytuacja (i nie tylko ona) nasuwa skojarzenie z historią twórczości Conrada. Zawsze uważałem, że aksjologia zawarta w dziełach obydwu ma wiele wspólnego, a ostatnio, kiedy czytałem nową powieść Jerzego (Snajper)[1], uderzyło mnie przedziwne podobieństwo losów, które odnajduję również w rysach charakteru stworzonych przez nich postaci. No cóż… (Kliknij na tytuł i czytaj dalej…)

herbert

Herbert

Unikał tałatajstwa, nijakości, wyrachowania. Nie bywał, na filmowanych otwarciach, galach, premierach, balach, uroczystościach, obowiązkowych pogrzebach, konferencjach i nagłaśnianych nabożeństwach. Nie było Herberta na zbiorowych zdjęciach… Ilu ludzi poznałoby go na ulicy?

stalin

Dwa obozy

Inteligencja polska od początku swego istnienia dzieliła się, w największym uproszczeniu, na obóz ?europejski? i ?chrześcijański?. (…) Obóz patriotyczny zanikał z biegiem lat… jakby pogodzony z tym, że w powojennym świecie nie ma... Czytaj dalej | Share it now!

Older Posts››